wtorek, 19 lutego 2013

Ciemne noce miłości.



Miłość jest gotowością dawania, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Więcej – jest gotowością na ofiarę bez względu na jej wielkość, bez oczekiwania na wdzięczność a nawet mimo niewdzięczności i krzywd, jakie może wyrządzić osoba kochana.

Wzrastanie w miłości ma pewne podobieństwa do wzrastania w modlitwie. Jest modlitwa dziecięca, młodzieńcza, dorosłego i w końcu modlitwa doskonała. Miłość rośnie i doskonali się w pewnej korelacji z wiekiem człowieka, natomiast modlitwa nie jest związana z wiekiem a bardziej z samą wiarą człowieka. Ewolucję modlitwy i związanej z nią wiary możemy też łatwo dostrzec w życiu Apostołów. Jezus od momentu, gdy ich powołał, prowadził ich przez różne doświadczenia i był ich przewodnikiem i świadkiem na każdym etapie, był doskonałym Człowiekiem i Bogiem, na którego przykładzie mogli oni jak i my uczyć się i rosnąć w wierze.

1. Miłość dziecięca.
Wielu z nas może pamięta czas przedszkolny lub wczesnoszkolny, gdy zostaliśmy zauroczeni drugą osobą. Czuliśmy do niej sympatię i gotowi byliśmy spędzać z nią maksymalnie dużo czasu. Miłość ta była dziecinna i niewiele miała wspólnego z doskonałą miłością, a jednak była zalążkiem czegoś, co mogło urosnąć w przyszłości w prawdziwą miłość. Słowo „kocham cię” miało bardzo ograniczony wymiar, gdyż nie mogło w umyśle dziecka wiązać się z prawdziwym sensem, jakie niesie to słowo.
Modlitwa dziecięca to modlitwa najczęściej wyrażona gotowymi formułkami i tekstami, ale również naiwna w swojej motywacji tj. intencjach: Przeważa tu intencja prośby, aby Bóg spełnił nasze postulaty, a często gdy nie spełni to obrażaliśmy się na Niego. Jest tu relacja miłości transakcyjnej coś za coś. Często w chorobie obiecujemy, że będziemy lepszymi ludźmi, tylko żeby nas Bóg wysłuchał i uzdrowił. Prawie nigdy nie chcemy się wsłuchać w to, co Bóg by pragnął od nas usłyszeć lub dostać. Jesteśmy skoncentrowani na sobie. Apostołowie na samym początku, zanim zostali powołani, również byli skoncentrowani na sobie. W końcu żyli życiem zwykłych Izraelitów, zabiegali o własny byt, część z nich pracowała w zawodzie rybaków a mimo to byli świadomi przyjścia Mesjasza i jak się później okazało gotowi wszystko zostawić i pójść za Nim. Tak jak dzieci, które czują do siebie sympatię, tak oni poszli za Jezusem nie mając pojęcia gdzie ich to „zauroczenie” zaprowadzi. Niestety wiara i modlitwa dziecięca dla wielu ludzi może trwać przez całe życie i nigdy nie przemienić się w młodzieńczą. To są ci ludzie, którzy urodzili się i wychowali w katolickich rodzinach i nigdy nie usłyszeli głosu pójścia za Jezusem. Nigdy nie nawiązali relacji osobowej z Panem i gdyby nie to, że zostali ochrzczeni przez rodziców, nigdy by się nie stali chrześcijanami. Zwykle przez całe życie spowiadają się jedynie przed świętami z tych samych grzechów a modlą się „paciorkiem”. Żyją własnym wybiórczym dekalogiem, mają własne zdanie na temat nauczania Kościoła i są podatni na porzucenie wiary, gdy stanie ona na drodze ich szczęścia. A tak naprawdę nigdy nie byli wierzący.

2. Miłość młodzieńcza.
Ten etap miłości można określić jako wielkie zauroczenie i gorące uczucie, które w swej istocie nie są miłością. Są paliwem dla ludzkiego wymiaru osoby, która związana z drugą osobą mogła mieć szansę i czas na dojrzewanie. Tu już jesteśmy całym sobą zaangażowani i gotowi oddać życie za ukochaną drugą połówkę. Jednak to poświęcenie jest bardzo płonne i niestabilne. W tej miłości w dużej mierze uczestniczy ciało a konkretnie psychika z odmiennym stanem świadomości (uczuciem zakochania). Te deklaracje miłości są mocno na wyrost. Podobnie było ze św. Piotrem, który był gotów, jak deklarował, pójścia za Mistrzem nawet na śmierć i usłyszał wtedy, że trzy razy się Go zaprze. (Mk 14,26-31).
W modlitwie jest podobnie. Szczególnie w okresie nawrócenia się, człowiek żyje w duchowym pocieszeniu, przeżywa wielkie uniesienia duchowe, chłonie rekolekcje, trwa na modlitwach i śpiewach na cześć Boga. Duchowość ta jest w dużej mierze oparta na emocjach, które są niezbędne na tym etapie. Ten etap jednak nie trwa wiecznie. Przychodzi pierwsza noc. Św. Jan od Krzyża nazywa ją ciemną nocą zmysłów. Wielu ludzi jednak unika tej nocy i na powrót skłania się do młodzieńczej wiary. Uczestniczą w rekolekcjach i formacjach, które już dawno przerobili aby tylko nakręcać się emocjonalnie, być świadkami cudów i przeżyć duchowych, wciąż nawracając się i oddając życie Jezusowi. Niektórzy nigdy nie dorastają w wierze i modlitwie, gdyż boją się owej nocy ciemnej. Podobnie też są ludzie, którzy w miłości nie są w stanie dorosnąć. Mogą mieć 40 lat a wciąż zmieniać partnerów w pogoni za uczuciem zauroczenia i zakochania, a gdy ono wypala się to znów szukają kogoś innego.

3. Pierwsza noc ciemna - zmysłów.
Św. Jan od Krzyża nazwał tak proces oczyszczenia i przejścia z wiary młodzieńczej do wiary dorosłego. Modlitwa osoby, która weszła na ten etap staje się jałowa, ma ona wrażenie czystej straty czasu, tak jak człowiek nabierający wodę ze studni wciąż spuszcza wiadro po wodę i ciągnąc w górę widzi, że jest puste. Wielu osobom wiara się załamuje i powracają do starego trybu życia lub na siłę próbują modlitwy młodzieńczej. Jednak w rzeczywistości nigdy drugi raz jej nie przeżywają a tylko oszukują siebie poprzez różne stany emocje. Ta noc jest o tyle nieprzyjemna, że ma się poczucie utraty gruntu pod nogami. To, w co się wierzyło już nie wydaje się takie pewne a próby pogłębienia wiary przynoszą skutek odwrotny – jeszcze większą frustrację i zniecierpliwienie. Trwanie na modlitwie jest drogą przez mękę. Świt w tej nocy zaczynamy dostrzegać wtedy, gdy te same treści (Pismo św., modlitwy), które w modlitwie młodzieńczej przynosiły radość a w nocy ciemnej stały się całkiem puste, znów zaczęły do nas przemawiać, ale na dużo głębszej płaszczyźnie. Tak jak kiedyś podziwialiśmy Jezusa i chcieliśmy Go naśladować, tak teraz zaczęliśmy widzieć rzeczywistość Jego oczami i rozumieć Jego motywację. Noc ta wypaliła wszystko co ludzkie, emocje, wyobrażenia, pamięć, wolę a pozostawiła i udoskonaliła to co jest duchowe. Dla Apostołów taki moment przyszedł wraz ze śmiercią Jezusa. Wszystko wydało się stracone a oni byli gotowi rozejść się i wieźć życie jak dawniej.
Miłość też przechodzi taką noc. Zwykle przychodzi ona na zakochanych niedługo po ślubie. Od zawsze dziwiły mnie bajki dla dzieci opowiadające o miłości, które zwykle kończyły się zdaniem: „a potem żyli długo i szczęśliwie”. I zwykle o takim życiu marzą narzeczeni przed ślubem. Życie jednak weryfikuje ten stan. Noc ciemna w miłości przychodzi w momencie, w którym zaczynamy widzieć wady u małżonka. Zastanawiamy się gdzie się podziała ta miłość, którą tak byliśmy upojeni. Targają nami pokusy podziwiania innych zakochanych i trwania w żalu, że nas to już nie dotyczy, bo przyszła szarość życia. Denerwują nas zachowania drugiej osoby, wspomnienia związane z nią przestają mieć dla nas jakąkolwiek wartość. Zdjęcia ślubne najlepiej schowalibyśmy w szufladzie. Wtedy przychodzi pokusa zdrady małżonka, często też dochodzi wtedy do rozwodów. Na płaszczyźnie wiary można by to porównać z szukaniem podniet duchowych w religiach wschodu, które wydają się niezwykle barwne, ale które w konsekwencji są zdradą jedynego Boga. I tak też bywa w małżeństwie. Dobrą wiadomością jest to, że ta noc kiedyś się skończy, chociaż może trwać różnie u różnych osób.

4. Miłość dorosłego.
Po przejściu ciemnej nocy zmysłów, miłość jest oczyszczona z naiwnych wyobrażeń i zachowań młodzieńców. Teraz stali się oni już dorośli, wiedzą po co są ze sobą, wiedzą co oznacza prawdziwa miłość i są gotowi ją dawać nic nie otrzymując w zamian. Przeszli trudny okres, który wystawił ich na próbę i tam nauczyli się odrzucać własne ja i oczekiwania względem siebie.
W modlitwie dorosłego, panuje spokój, uporządkowanie oraz głęboki wymiar duchowy, który w modlitwie młodzieńczej był zasłonięty przez emocje i wyobraźnię. Nic z tych rzeczy, które wcześniej targały wierzącym, nie jest w stanie zakłócić modlitwy. Jest ona trwaniem przy Bogu z zamiarem dawania z miłości. Modlitwa najczęściej wtedy ma motywację dziękczynną i chwalebną. Jeśli pojawia się prośba to najczęściej za kogoś.
Dla Apostołów był to moment zmartwychwstania Pana Jezusa a później zesłania Ducha Świętego. Wiedzą już jaka jest ich misja. Mają w sobie rzeczywistą odwagę bez pustych deklaracji. Idą w świat z postanowieniem pełnienia woli Bożej i w gotowości poniesienia nawet śmierci.
Jednak ta miłość również musi przejść swoją noc.

5. Druga noc ciemna - ducha.
Jest to noc o wiele ciemniejsza i bardziej przerażająca od tej pierwszej. O ile pierwsza oczyszczała wiarę czy miłość z niedoskonałości ludzkiej natury, o tyle ta noc oczyszcza ducha z wszelkich korzeni przywiązania do czegokolwiek innego niż Bóg. Dusza przechodząc przez oczyszczający ogień, staje twarzą w twarz z nicością, ponieważ Bóg całkowicie ukrył się przed nią. Pozostaje sama tylko wiara, wszystko inne ulega destrukcji. Jest to właściwie czyściec za życia. Zmienia się tu nie tyle ludzka natura co istota bytu człowieka.
Miłość małżeńska również przechodzi coś w rodzaju nocy ducha, chociaż ma ona inny wymiar. Miłość dorosłego, jaką mieli w sobie kochające się osoby była skłonna dawać nie oczekując niczego w zamian. Jednak było to za mało. Dawanie z siebie też ma swoją granicę. Taką granicę w małżeństwie osiągają małżonkowie, gdy wchodzą w kryzys wieku średniego. Połowa życia skłania do refleksji nad przemijaniem, nad własnym dorobkiem, nad sensem własnego życia. Wtedy człowiek dochodzi do wniosku, że wszystko co osiągnął w życiu a nawet miłość jest nieistotne, bo wszystko i tak pochłonie śmierć. Jedni popadają w depresje, inni uciekają w świat zostawiając współmałżonka lub też uciekają we własny świat często wirtualny a jeszcze inni trwają w ogniu nicości i bezsensu, wierząc gdzieś na dnie duszy w prawdziwą miłość. Nie widzą jej, ale bardzo ją pragną. Ich życie wydaje się stracone, ale mimo to nie chcą porzucić wartości, które uznawali w życiu za najważniejsze. Taką noc przeżył św. Piotr, gdy spytał się Jezusa: Quo vadis, Domine? (Dokąd idziesz Panie). Wtedy właśnie na szali postawił własne życie i wrócił do Rzymu ponieść śmierć.

6.Miłość doskonała.
To miłość, w której człowiek jest gotów oddać siebie samego. Jest to miłość doskonała, bo oddaje totalnie wszystko nic nie zachowując dla siebie.
W wymiarze wiary jest to małżeństwo duchowe z Jezusem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. (Ga 2,20)”.

środa, 6 lutego 2013

Zbroja Boża


Zbroja Boża

„W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.” (Ef 6,10-20)

Prawda

„Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą”.

Podstawą walki duchowej jest prawda. Od niej wszystko się zaczyna i na niej opiera. Pas podtrzymuje całą zbroję, bez niego upadek wojownika jest pewny.

"Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli". (J 8,31-32).
W walce duchowej prawda względem Boga, względem siebie i względem bliźnich jest orężem wytrącającym Złemu podstawową broń. Nie mając nic do ukrycia jesteś poza zasięgiem, pomówień, insynuacji, kłamstw, bo znasz prawdę i wiesz, że Bóg jest świadkiem twoich czynów. Obnażenie zła, które było w tobie poprzez sakrament pojednania i wypełnienie wszystkich jego warunków czyni cię gotowym do starcia z duchem ciemności.
„Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.” (J 8,44)
Kłamstwo diabła ma na celu tylko zamieszanie, zaciemnianie, oskarżanie i oszukiwanie a w konsekwencji potępienie. Jest perfidne w tym, że miesza prawdę z fałszem i przez to uprawdopodabnia kłamstwa. Na tym właśnie polega plotka, obmowa i oszczerstwo.
„Życie i śmierć są w mocy języka, [jak] kto go lubi [używać], tak i spożyje zeń owoc.” (Prz 18,21)

„Bez drew zagaśnie ognisko, bez donosiciela spór zniknie.” (Prz 26,20)

Sprawiedliwość

„i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość”
Pancerz to główna ochrona wojownika, decyduje o jego odporności na ciosy. Bez niej wojownik jest wystawiony na śmiertelne rany. Sprawiedliwość to nie tylko uczciwe rozsądzenie problemu. Oddać komuś sprawiedliwość, to uczynić mu dobro na jakie zasługuje np. pracownikowi – zapłatę, rodzicom – szacunek, biednemu – pomoc. Sprawiedliwość to podstawa miłości. W miłości można przekroczyć zło i wybaczyć krzywdzicielowi. Sprawiedliwość jest tu potrzebna aby zło zostało ukazane w prawdzie. Dopiero poznając prawdę o złu, możemy je przebaczyć bliźniemu.
„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Ze sprawiedliwości i miłości będziemy sądzeni w dniu ostatecznym.

Głoszenie dobrej nowiny

„a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju”
Tak jak pielgrzymom potrzebne są dobre buty, tak chrześcijanom potrzebna jest możliwość wypełnienia podstawowego zadania, które określone jest przez Jezusa w słowach:
„I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.” (Mk 16,15-16)
Jak wielka odpowiedzialność na nas ciąży, świadczy fakt, że od nas zależy zbawienie wielu dusz. Głoszenie dobrej nowiny to przyprowadzanie ludzi do Jezusa, aby mógł ich zbawić. Ci co otrzymali dar proroctwa są zobowiązani do przepowiadania pełnej pokoju przyszłości jaką obiecuje Jezus spotykanym bliźnim. Ponadto wszyscy chrześcijanie powinni błogosławić:
„Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie! Weselcie się z tymi, którzy się weselą. płaczcie z tymi, którzy płaczą.” (Rz 12,14-15)

Wiara

„W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego”
Wiara jest naszą tarczą. Na niej opiera się cała walka duchowa. Od niej zależy nasze zwycięstwo.
„Pan rzekł: "Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!", a byłaby wam posłuszna.” (Łk 17,6)
Wystarczy jedynie nasza wiara jak małe ziarenko, a reszty dokona Bóg. Bóg jest tu prawdziwą i nieskończoną siłą, a wiara oddaje nas tylko pod Jego skrzydła. Wtedy żadna moc nie jest w stanie przebić tej tarczy.

Zbawienie

„Weźcie też hełm zbawienia”

„Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.” (Ef 2,8-9)
Hełm chroni najważniejszą część ciała – głowę. Jezus jako głowa Kościoła jest naszym zbawieniem i ochroną. Otrzymaliśmy hełm zbawienia jako łaskę a nie jako nagrodę za dobre uczynki. Jest to ochrona doskonała, bo nie dopuści zła do naszej duszy. Jeśli tylko jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, Zły nic nam nie może uczynić.
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!” (Łk 12,4-5)

Słowo Boże
„miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania”
Miecz – właściwy oręż do walki i do ataku. Słowo Boże ma moc niszczenia wszelkiego zła. Nieznajomość Pisma Świętego to nieznajomość Jezusa.
„Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.” (2Tm 3,16-17)
Miecz zadaje śmiertelny cios złu, gdy niesie ze sobą Słowo mające moc odnowienia życia i nawrócenia człowieka. Ta moc objawia się najczęściej podczas modlitwy.

Gdy przyobleczemy pełną zbroję Bożą, odniesiemy zwycięstwo:
„Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” (Rz 8,37-39)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Szkody grożące duszy, która pokłada swą radość w dobrach doczesnych.



„Utył Jeszurun i wierzga - grubyś, tłusty, otyły. Boga, Stwórcę swego porzucił, zelżył Skałę, swoje ocalenie.” (Pwt 32,15)

„W owej szkodzie pozbawiającej, będącej źródłem wszystkich innych szkód negatywnych i wprost szkodzących, są cztery stopnie coraz to gorsze. Po nich schodzi dusza coraz to niżej, a kiedy zejdzie na czwarty stopień, spadają na nią wszystkie możliwe nieszczęścia i szkody.” (Droga na Górę Karmel ks.3 roz.19)

Stopień pierwszy (Utył Jeszurun i wierzga) – Zaciemnienie prawdy

Jak pisze św. Jan od Krzyża pierwszy stopień jest skutkiem zanurzenia w radości stworzeń. Roztycie duszy objawiające się radością w posiadaniu rzeczy i w folgowaniu pożądaniu rzeczy niestosownych przytępia umysł. Zaciemnia się jasność sądu w rozpoznawaniu prawdy i w należytym rozsądzaniu każdej sprawy podług rzeczywistego jej stanu. Pożądliwość zaciemnia istotę rzeczy. Istotą rzeczy jest funkcja jaką ona pełni: np. zegarek odmierza czas. Jeśli forma bierze górę nad istotą, to następuje zakłamanie rzeczywistości: chęć posiadania np. zegarka ze złota dla samej próżności posiadania złota.
„bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł.” (Mdr 4,12)
„Nie będziesz przyjmował podarków, ponieważ podarki zaślepiają dobrze widzących i są zgubą spraw słusznych.” (Wj 23,8)
Radość z posiadania i pożądliwość w zdobywaniu rzeczy prowadzi do deprawacji, dlatego Bóg zakazał przyjmowania korzyści materialnych. Prawo Boże jest ponadczasowe, bo i dzisiaj nie przestrzeganie go prowadzi do korupcji.

Stopień drugi (grubyś, tłusty, otyły) – Oziębłość duchowa

Dusza w tym stopniu już nie zwraca nawet uwagi i nie martwi się swoim stanem oddalenia się od Boga i od ćwiczeń duchowych. Coraz swobodniej przywiązuje się do rzeczy a przez to popada w różnorakie kaprysy, czcze upodobania i niedoskonałości.
„wszyscy lubią podarki, gonią za wynagrodzeniem. Nie oddają sprawiedliwości sierocie, sprawa wdowy nie dociera do nich.” (Iz 1,23)
Do zaciemnienia umysłu względem prawdy i sprawiedliwości, jakie miało miejsce na pierwszym stopniu, dochodzi oziębłość, słabość i niedbalstwo w myślach i uczynkach. Ci, którzy się tu znajdą nie są wolni od zła. Poświęcają sprawiedliwość względem drugiego człowieka, aby dać upust swoim zachciankom. Wynikiem tych działań jest sianie niesprawiedliwości szczególnie wśród ubogich, którzy są bezbronni. Obowiązki wykonują niedbale, z przymusu albo dla korzyści.

Stopień trzeci (Boga, Stwórcę swego porzucił) – Opuszczenie Boga

Chciwość duszy pogłębia się do tego stopnia, że zaczyna popełniać grzechy ciężkie, przez co opuszcza świadomie Boga. Jej pożądliwość stale rośnie i nie może zostać nasycona, jak drwa dokładane do pieca, które rozpalają go do czerwoności. Sprawy duchowe stają się dla nich niczym, a sprawy światowe wszystkim. Pogrążają się w swym zapamiętaniu w świecie rzeczy.
„opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody.” (Jr 2, 13)
Człowiek chciwy nie zdoła w stworzeniach ugasić swego pragnienia, lecz raczej będzie je zwiększał. Mimo to w swoim zaślepieniu zaprzedali się dobrom tego świata, a Boga utracili.

Stopień czwarty (zelżył Skałę, swoje ocalenie) – Ubóstwienie rzeczy

Chciwość na dobra doczesne spycha duszę w jej rozumie, pamięci i woli na poziom w którym na miejscu Boga stawia bożki mamony i dóbr doczesnych. To ubóstwienie przynosi zgubę na człowieka, który jest gotów życie oddać za przemijające dobra. Jest nieczuły na wszystko inne. Oddaje cześć i poświęca swój czas i swoje zmartwienia na poszerzanie świata dóbr. Jest w tym tak zapamiętały, że nic innego go nie interesuje. A jeśli interesuje go świat duchowy, to tylko w tej mierze, aby służył bożkowi mamony, tak jak czarnoksiężnika Szymona, który chciał kupić łaskę czynienia cudów od Apostołów. Do takich ludzi należą współcześnie zarówno zapamiętali materialiści jak i ludzie New Age. Opuścili oni Boga jak w kroku trzecim a ponadto uczynili sobie nowego bożka i oddają mu cześć lżąc przez to prawdziwej Opoce – Skale swego ocalenia jakim jest Bóg.

Tekst na podstawie księgi 3 rozdział 19 Drogi na Górę Karmel – św. Jana od Krzyża

wtorek, 27 listopada 2012

Uzdrowienie w Duchu

W zamyśle Bożym, wszystko to co nam się przytrafia, dobrego lub złego, ma prowadzić nas ku zbawieniu. Zraniona grzechem pierworodnym natura ludzka wymaga uleczenia, aby mogła przyjąć łaskę i więcej nie raniła siebie i innych swoimi złymi skłonnościami. Wiele zła, których skutek nosimy ma swoje źródło w naszym lub czyimś grzechu, a grzech w nadużyciu wolności otrzymanej od Boga. Dlatego Bóg nie może powstrzymać zła nie dlatego, że nie chce, że nie jest dobry lub nie jest wszechmocny, ale dlatego, że jest konsekwentny w obdarowaniu człowieka wolnością. Ten dopust Boży nie zostawia Go jednak obojętnym na ludzką krzywdę. Jego Opatrzność tak kieruje życiem ludzkim, wydarzeniami, odruchem serca, sumieniem a nawet ułomnością, aby zło zostało naprawione dobrem. Tam gdzie szczególnie panoszy się zło, tam jeszcze bardziej rozlewa się dobro. Jest to tajemnica Bożej mocy.
Przyjęcie łaski Bożej i nawrócenie, to najdoskonalsze uzdrowienie jakie można otrzymać. Chociażby ktoś pozostał w chorobie, ma przed sobą życie wieczne. Bóg w swojej obfitości uzdrawia też ciało, ponieważ niebo zaczyna się już w tym życiu. Jezus nauczając zawsze uzdrawiał ciało, bo poprzez nie pociągał ludzi za sobą. Tak też może się dziać i dzisiaj jeśli Bóg uzna to działanie za dobre dla duszy. Uzdrowienie może też być zatrzymane, gdy modląc się o nie człowiek ma niewyznany grzech, nieprzebaczenie lub nieposłuszeństwo. Lepiej bowiem wejść ułomnym do nieba niż zdrowym na zatracenie.
Łaska Boża jest budowana na naturze, która również pochodzi od Boga. Z pewnością miłą Bogu jest prośba o takie uzdrowienie, aby łaska rozlała się w człowieku na skutek uzdrowionej natury. Wolność w Chrystusie to życie w pełni mocy Ducha, a Duch działa poprzez łaski. Jezus uzdrawiając mawiał „idź twoja wiara cię uzdrowiła”. Czyż nie jest to piękne, że Bóg włącza nas w swoje cuda? Nasza wiara i nasze modlitwy mają swój udział w Bożym zamyśle podobnie jak nowe życie przychodzi od Najwyższego za pośrednictwem człowieka. Jezus pragnął naszej wiary i uzdrawiał szczególnie tam gdzie ona była mocna. „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie.”(Mt 8,8). A gdzie była mała wiara tam mało uzdrawiał. „I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu.” (Mk 6,5-6). Czyż Bóg nie jest wszechmocny aby uzdrawiał mimo braku wiary? Z pewnością jest, ale czy taki był Jego zamysł? Tam gdzie jest niedowiarstwo to i cuda nie nawrócą grzesznika.
A jednak uzdrowił paralityka spuszczonego przez dach. „Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: "Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy". (Łk 5,17-20). Ludzie, którzy przynieśli paralityka mieli wiarę. Nieoceniona jest tu wspólnota w wierze i modlitwa wstawiennicza. „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.” (Mt 18,19-20).
Na koniec proszę abyś postawił sobie trzy pytania:
1. Czy jest taka osoba, która mi pomaga w moich chorobach duchowych? Czy mam przewodnika duchowego lub stałego spowiednika? Bóg działa najczęściej przez osoby, więc tak samo jak potrzebny jest lekarz tak i osoba towarzysząca w duchowych chorobach.
2. W jaki sposób korzystam ze środków uzdrowienia duchowego? Postaw sobie pytanie o cel. Jeśli twoim celem jest Bóg i przyjęcie Jego woli, nie zostawi cię samego. Nawet jeśli przejdziesz wielkie próby w swoich chorobach, zaufanie Najwyższemu, da ci więcej niż najzdrowsze ciało. Ci których celem najwyższym jest przede wszystkim ciało, będą szukać zdrowia do upadłego. Jeśli Kościół im nie pomorze, pójdą gdziekolwiek, do uzdrowiciela, bioenergoterapeuty, różdżkarza itp. Może nawet otrzymają upragnione zdrowie. Ale co dalej z prawdziwym życiem?
3. Czy moja wspólnota tworzy paschalną przestrzeń wyzwolenia spod panowania zła i lęku? Jest to pytanie właściwie o jakość twojej wspólnoty. Są wspólnoty tak różne jak różni są ludzie. Tam gdzie nadrzędnym celem jest Bóg, tam wspólnota nawet niedoświadczona, przyniesie owoce, gdyż Duch św. pokieruje ją po właściwych ścieżkach.
(tekst inspirowany książką: Życie z Ducha Świętego jest lepsze - o. Bogdan Kocańda OFMConv - rozdział 5)

niedziela, 18 listopada 2012

Zasada jedności

„Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.” (1Kor 12,12-13)

Jedność zaczyna się w sercu, tam gdzie Duch Św. dotyka człowieka. Ta jedność przynosi pokój wewnętrzny, zgodę na wszystko, co Bóg przygotował dla człowieka. To co widzialne, jedność międzyludzka, chrześcijańska, rodzinna jest skutkiem tej jedności wewnętrznej.

„Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.” (Mt 7,16-20)

Widzialne owoce są tylko skutkami stanu serca. Wszystko co człowiek czyni ma tam swoje źródło. Chociażby dzieło wydawało się dobre, to jeśli zostało zrodzone przez nieczystą intencję, nie ostoi się w oczach Bożych.

Poprzez chrzest człowiek otwiera się na łaskę Bożą. Bóg buduje na naturze i uszlachetnia ją swoją łaską. To dlatego ten, kto ma 5 talentów pomnaża je o kolejne 5, kto ma 2 talenty o kolejne 2. Ten który ma 1 talent, mógłby przynieść drugi wg uzdolnień swojej natury. Jednak nie otworzył się na łaskę, gdyż sam uznał, że nie jest ona w stanie mu pomóc. Ile ludzi marnuje okazje do czynienia dobra, ponieważ opiera się tylko na własnej ocenie swoich talentów i nie chce ryzykować porażki.

„Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk.” (Flp 1,21). Prawdziwe życie w Duchu Świętym to życie w jedności z Chrystusem. Jak kamień węgielny spaja całą budowlę, tak Jezus spaja jedność wspólnoty chrześcijańskiej sięgającej aż do głębi serca. Jeśli bowiem w sercu nie ma jedności, to jedność wspólnoty rozleci się jak domek z kart. Dla mnie umrzeć to zysk. Śmierć starego życia to otwarcie na jedność wspólnoty. Śmierć własnych planów, własnej wizji, własnych aspiracji, własnej pozycji, własnej dumy, a narodzenie jedności w Chrystusie. Wtedy już nic co ludzkie nie ma znaczenia. Jesteś wyśmiewany, poniżany, szykanowany ze względu na wiarę? Ciesz się, bo jesteś błogosławiony w oczach Bożych.

1. Czy jestem darem dla innych?
Czy żyję dla siebie czy dla Jezusa? Czy jest we mnie egocentryzm, czy też pozwalam na prowadzenie przez Opatrzność Bożą nawet gdy jest ona inna niż moje plany? Chrzest ognia własnego „ja” to reguła św. Franciszka z Asyżu: Czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.
2. W jaki sposób pracuję na rzecz uświęcenia Kościoła?
Uświęcenie tak jak i jedność musi mieć swoje źródło w sercu. Jeśli zaczniesz od siebie, pociągniesz za sobą ludzi a ci jeszcze innych ludzi i zbudujecie żywy kościół. Jeśli zaczniesz nie od siebie ale od innych, staniesz się hipokrytą, krytykantem, sługą szatana, tym który osądza.
3. Jak rozwijam w sobie mentalność paschalną?
Mentalność paschalna to mentalność zwycięzcy. Jesteś zwycięzcą nad grzechem i szatanem mocą ofiary Jezusa.
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?” (Rz 8, 35)
Cokolwiek uderza w nas, nie jest w stanie nam zagrozić dopóki jesteśmy w mocy Jezusa. Jedynie ciało może być poddane wyniszczeniu, ale to przyczynia się do naszej większej chwały w jedności i współcierpieniu z Panem naszym Jezusem Chrystusem.
(tekst inspirowany książką: Życie z Ducha Świętego jest lepsze - o. Bogdan Kocańda OFMConv - rozdział 4)

sobota, 22 września 2012

Rzecz nieprawdopodobna - Proroctwa

„Jeśli wykluczy się niemożliwe, to, co pozostanie, choćby całkiem nieprawdopodobne, musi być prawdą” (Guards Guards! ).

W tajemniczej historii ludzkości jest jeden epizod tak nieprawdopodobny, że do dzisiaj nie wiadomo, co z nim zrobić. Idąc śladami faktów, historia tego epizodu staje się nieznośnie niewiarygodna i nie do przyjęcia, ponieważ przypomina cudowną baśń. Paradoksalnie, próby racjonalnego podważenia owej historii stoją w całkowitej sprzeczności z historycznymi faktami.

Otóż istnieje pewien zbiór bardzo starych tekstów, różniących się między sobą autorstwem, wiekiem powstania, formą i treścią. Wszystkie one jednak mają jeden zbieżny motyw: opisują „mityczne” proroctwa przyjścia tajemniczego posłańca Bożego. Wszystko by było do przyjęcia, gdyby się na mitach skończyło. Wtedy można by je wszystkie wsadzić między bajki panteonu podobnego do greckiej mitologii. Nauka zaszufladkowałaby tą historię w szufladzie z etykietką „mity dotyczące bóstw” i byłoby pozamiatane w naukowym porządku. Stało się jednak coś, co zburzyło ów racjonalny porządek i co z denerwującym wręcz uporem nie da się w żaden sposób zaszufladkować. Otóż mit, który wydawał się cudowną bajką, zrealizował się w realnym świecie.

Ten Posłaniec Boży, jak nietrudno się domyślić, to Jezus Chrystus, a wspomniane stare teksty to Stary Testament. Blisko 300 proroctw z różnych wieków opisuje przyjście posłańca Bożego. Jakie jest prawdopodobieństwo zrealizowania się wszystkich w jednej osobie? Rachunku dokonał z punktu widzenia matematyki pewien naukowiec W. Stoner, w książce „Science Speaks”. Początkowo bierze on pod uwagę tylko osiem proroctw. Oblicza prawdopodobieństwo spełnienia każdego z nich, po czym sprawdza szanse zrealizowania się wszystkich ośmiu proroctw. W końcu ustala przybliżoną liczbę ludzi żyjących od czasów proroków do dzisiaj, by dojść do prawdopodobieństwa zrealizowania się ośmiu proroctw przez jednego człowieka żyjącego w tym przedziale czasowym. Stosując matematyczną teorię prawdopodobieństwa otrzymuje wynik: 1 do 1017, to jest 1 do 100.000.000.000.000.000 (jeden do stu milionów miliardów). Stosując te same kryteria Stoner oblicza prawdopodobieństwo dla 48 proroctw i uzyskuje wynik 1 do 10157. Taka liczba przekracza wielokrotnie szacunkową ilość elektronów we Wszechświecie. Pamiętajmy, że w Piśmie Świętym jest blisko 300 proroctw i wszystkie zrealizowały się w osobie Jezusa Chrystusa.

Jak wyjaśnić fakt, że szereg osób z różnych czasów, nie mających ze sobą styczności, potrafiły przewidzieć na wiele wieków wcześniej szczegóły z życia tego samego człowieka? Jedynym logicznym wyjaśnieniem, które podaje tradycja Izraela, to otrzymywanie objawień od Boga, który zna przyszłość. W Jezusie dokonała się rzecz z punktu widzenia prawdopodobieństwa niemożliwa, która nie miała nigdy miejsca w życiu innych postaci historycznych. Spełniły się wszystkie proroctwa, nawet te, które między sobą wydawały się być sprzeczne. A jednak po wypełnieniu, wszystkie ułożyły się w logiczną całość.
(Na podstawie książki: Antonio Socci - „Śledztwo w sprawie Jezusa”)

Część proroctw:

Temat
Proroctwo
Wypełnienie

Bóg obwieszcza przyjście Tego, który miażdży Szatanowi głowę: będzie to człowiek i urodzi się z kobiety
Rdz 3,15
Rz 5,12-21
Będzie potomkiem Sema
Rdz 9,26
Łk 3,23-34
Prarodzicem Mesjasza będzie Abraham
Rdz 12,3
Mt 1,1
Mesjasz będzie pochodził od Izaaka
Rdz 17,19
Łk 3,23-34
Mesjasz będzie pochodził od Jakuba (Izraela)
Rdz 28,14
Łk 3,23-34
Będzie należał do pokolenia Judy, jednego z dwunastu synów Jakuba
Rdz 49,10
Łk 3,23-34
Ap 5,5
Mojżesz otrzymuje od Boga zapowiedź, że Mesjasz będzie wielkim prorokiem
Pwt 18,15
J 5,45-47
Dz 3,20-22
Będzie potomkiem Booza i Rut
Rt 4,12-17
Łk 3,23-34
W pokoleniu Judy Mesjasz będzie pochodził z rodziny Jessego, ojca Dawida
Iz 11,1
Łk 3,23-32
Mesjasz będzie potomkiem Dawida
2 Sm 7,12-13
Mt 1,1
Jest jednak odwieczny, zasiada po prawicy Boga i Dawid nazywa Go „Panem”
Ps 110,1
Mt 22,44
Mesjasz będzie potomkiem Zorobabela
Ag 2,23
Łk 3,23-27
Narodzi się z żydowskiej Dziewicy
Iz 7,14
Jr 31,22
Łk 1,34-35
Urodzi się w Betlejem Efrata
Mi 5,1
Mt 2,5-6
Urodzi się w czasach, gdy pokolenie Judy utraci już godność królewską (czyli w czasach króla Heroda i cesarstwa rzymskiego)
Rdz 49,10
J 9,15
Ga 4,4
Mesjasz przyniesie królestwo Boże, które na początku będzie małe i nic nieznaczące jak kamyk, ale potem skruszy wszystkie wielkie królestwa i stanie się górą trwającą na wieki
Dn 2,31-45
Mt 13,31
Jego narodzenie nastąpi w czasie pokoju panującego na całym świecie
Ps 72,7
Iz 2,4
Toto orbe in pade composito... Jesus Christus... in Bethlehem Iudae Nascitur... (orędzie na Boże Narodzenie w liturgii Kościoła)
Jego narodzeniu towarzyszyć będą znaki na niebie (gwiazda)
Lb 24,17-19
Mt 2,2
Oddadzą Mu pokłon królowie Wschodu i ofiarują Mu złoto i kadzidło
Ps 72,10-11
Iz 60
Mt 2,1-11
Będzie słychać płacz dzieci...
Jr 31,15-17
Mt 2,16-18
Mesjasz będzie przebywał w Egipcie, skąd zostanie wezwany
Oz 11,1
Mt 2,1
Będzie pokorny
Iz 42,2
Za 9,9
Mt 11,29
Będzie sprawiedliwy
Jr 23,5-6
J 5,30
Cały świat oczekuje Jego słowa
Iz 42,4
J 12,20-23
Będzie światłem dla wszystkich narodów
Iz 42,6


Będzie królem wiecznego królestwa obejmującego całą ziemię
Ps 2,7-8
1 Krn 17,11-14
Łk 1,32-33
Ap 22,3-5.16
Jego misja zostanie zapowiedziana i przygotowana przez wysłannika
Ml 3; 3,23
Mt 11,10
Głos wołającego na pustyni, który przygotuje drogę Mesjaszowi
Iz 40,3-5
Ml 3,1
Łk 3,3-6
Mt 3,1-4
Mesjasz objawi się przede wszystkim w Galilei
Iz 9,1-2
Mt 4,12-17
Jest On mądrością, z którą Bóg stwarzał świat
Prz 8,30
J 1,2-3
Uczci swoją obecnością drugą świątynię
Ml 3,1
Ag 2,6-9
Łk 2,27-32
Nie zamilknie wobec tych, którzy bezczeszczą świątynię
Ps 69,10
J 2,13-17
Mesjasz będzie pokorny i przyniesie pokój
Za 9,9-10
Mt 11,29
Mesjasz będzie dokonywał cudownych uzdrowień
Iz 35,5-6
Łk 6,17-19
Mesjasz będzie uzdrawiał ślepych i głuchych
Iz 35,5-6
Iz 42,7
Mk 10,51-52; 7,32-35
Mt 9,27-30
Mesjasz będzie uzdrawiał chromych i niemych
Iz 35,6
Mt 12,10-13; 9,32-33
Mesjasz będzie głosił dobrą nowinę ubogim, ludziom złamanym na duchu, niewolnikom wolność, wyzwolenie więźniom i miłosierdzie od Pana
Iz 61,1-3
Łk 4,17-21
Jego słowo będzie ostre jak miecz
Iz 49,2
Ap 2,12-16
Hbr 4,12
Mesjasz będzie mówił w przypowieściach
Iz 6,9
Mt 13,13-15
Mesjasz będzie przemawiał jak ten, kto ma władzę od Boga
Pwt 18,15-19
J 12,48-50
Mesjasz będzie pełen współczucia dla zranionych, zagubionych i potrzebujących
Iz 42,3; 40,11
Mt 11,4-5
Mesjasz objaśni Pisma, które odnosiły się do Niego, i na Nim spełnią się proroctwa
Ps 40,8-9
Łk 24,44
Mesjasz nie będzie sądził po pozorach
Iz 11,3
J 7,24
Bóg ma Syna
Prz 30,4
Mt 3,16-17
Mesjasz jest Synem Boga
Ps 2,7
2 Sm 7,14
1 Krn 17,13
Łk 1,31-35
Mk 9,7
Mesjasz oświadczy, że jest Synem Boga
Ps 2,7
J 5,18; 9,35-37
Mesjasz będzie człowiekiem, ale objawi się jako Bóg
Jr 23,5-6
J 10,33
Mesjasz będzie miał wygląd człowieka, ale będzie pochodził od Boga
Dn 7,13-14
Mk 8,31; 9,1-8
Będzie to Bóg, który przyjdzie na pomoc ludziom i zamieszka wśród nich
Ps 46,6-12
Iz 7,14; 9,5-6; 40,3; 63,8-9
J 12,45; 10,30; 14,7.10-11
Mesjasz zawrze Nowe Przymierze, a Jego Prawo będzie wypisane w sercach
Jr 31,31-34
Mt 26,28
Hbr 8,6-7; 8,13; 10
Starożytne obrzezanie było tylko przemijającym znakiem, ponieważ w Nowym Przymierzu Bóg obrzeza serce
Pwt 30,6
Dz 15,5-29
Hbr 7,18; 10,1-14
Mesjasz położy kres grzechowi oraz ustanowi nową i wieczną sprawiedliwość
Dn 9,24
Ga 1,3-5
Hbr 10,11-14
Mesjasz przyniesie dobrą nowinę ubogim, wyzwoli z niewoli grzechu i śmierci oraz pocieszy strapionych
Iz 61,1-2
Łk 3,16-22
Mesjasz dokona triumfalnego wjazdu do Jerozolimy, ale pokornie (Jego królestwo bowiem będzie królestwem miłości) przyjedzie na oślicy, a nie na rumaku jak władca
Za 9,9
J 12,9-15
Łk 21,1-10
Mesjasz zostanie uznany za króla
Za 9,9
J 12,12-13
W czasach przyjścia Mesjasza lud Izraela będzie ciemiężony i dręczony przez niegodziwych pasterzy
Za 11,4-5
Mt 23,1-4
Mesjasz padnie ofiarą spisku wszystkich możnych
Ps 2,2
Mt 26,3-4
Łk 23,12
Mesjasz zostanie uderzony, a Jego ludzie się rozproszą
Za 13,7
Mk 14,27
Mesjasz zostanie zupełnie sam i bez niczyjej pomocy
Ps 22,12
Ps 69,9.22
Mk 14,50
Mesjasz zostanie zdradzony przez przyjaciela, który jadł z Nim przy jednym stole
Ps 41,10
Mk 14,17-18
Dz 1,16-17
Zostanie wydany za trzydzieści srebrnych monet wrzuconych do skarbca świątyni
Za 11,12-13
Mt 26,14-15; 27,3-5
Dom zdrajcy pozostanie pusty
Ps 69,26
Dz 1,16-20
Zdrajca nie będzie żył długo, a jego miejsce zajmie ktoś inny
Ps 109,8
Dz 1,16-26
Przeciwko Mesjaszowi wystąpią fałszywi świadkowie oskarżenia, a proces odbędzie się niezgodnie z prawem
Ps 109,2-5
Mk 14,55-59
Dręczony sam pozwoli się gnębić i nie otworzy swoich ust wobec oskarżycieli
Iz 53,7
Mt 27,12-14
Mesjasz pozwoli się ubiczować, znieważyć, bić, rwać sobie włosy z brody i pluć w twarz
Iz 50,6
Mt 26,67; 27,26
Jego wygląd będzie nieludzko oszpecony z powodu tortur i ciosów
Iz 52,14
J 19,1-5
Mesjasz zostanie skazany na śmierć niesprawiedliwym wyrokiem
Iz 53,8
J 18,13-22.29-32; 19,6-7.12-16
Zostanie zaliczony do złoczyńców, ponieważ weźmie na siebie grzechy innych
Iz 53,12
Łk 23,32
J 19,18
Mesjasz zostanie skazany na śmierć, choć sami sędziowie będą przekonani o Jego niewinności
Iz 53,9
J 18,38
Mesjasz zostanie w okrutny sposób zabity
Iz 53,8
Dn 9,26
Mt 27,35
Mesjasz zostanie skazany na śmierć przez ukrzyżowanie
Ps 22,17
Za 13,6
Mt 27,26
Będzie otoczony zgrają wrzeszczących pogan i złoczyńcami ze swojego ludu
Ps 22,17
Mt 27,22-23.41-43
Łk 23,36-37
Przyjaciele opuszczą Go
Ps 38,11
Łk 23,49
Mesjasz będzie nienawidzony bez powodu oraz będzie znosił obelgi i naigrawania
Ps 69,4
Iz 50,6
Ps 22,8
Łk 23,35-38
Mt26,65-67
Łk 23,13-22
Prosty lud będzie patrzył na ukrzyżowanego Mesjasza
Ps 22,18
Łk 23,35
Mesjasz będzie mężem boleści, wzgardzonym i odrzuconym
Iz 53,3
Mt 27,20
J 10,20
Łk 4,28-29; 23,11
Jednak przed tronem Jego męki królowie upadną na twarz
Iz 49,7
Mt 2,11
Flp 2,8-10
Bóg zwali na Niego grzechy wszystkich ludzi
Iz 53,6
1 J 4,10
Aby uzdrowić ludzi, On wyda swe życie na ofiarę za grzechy
Iz 53,10
J 18,11
Mt 20,28
Obarczy się całym naszym cierpieniem
Iz 53,4
1 P 2,24
Sługa Pański wynagrodzi Bogu za wszystkich grzeszników, a Bóg da Mu zwycięstwo i panowanie nad tłumami
Iz 53,11-12
J 12,27
Za grzechy swojego ludu Mesjasz zostanie zbity na śmierć
Iz 53,8
1 J 2,2
Mesjasz pozwoli się poniżyć i poprowadzić na rzeź niemy jak baranek ofiarny
Iz 53,7
J 1,29
Tak jak u baranka paschalnego Hebrajczyków, Jego kości nie będą łamane, ale rozłączone
Ps 34,21
Wj 12,46
Ps 22,15
J 19,33-36
Potraktowany jak robak, nie człowiek, pośmiewisko wszystkich, wzgardzony przez swój lud
Ps 22,7
Łk 23,35-38
Ustanowi miłość w miejsce starożytnych ofiar
Oz 6,3-6
Mt 9,9-13
Będzie przebity za nasze nieprawości
Iz 53,5
J 19,18.34
Zostanie zabity na górze Moria, czyli w Jerozolimie, tam, gdzie Bóg uratował Izaaka, który miał zostać złożony w ofierze przez Abrahama, i sam zadbał o ofiarę (figura przyszłych wydarzeń)
Rdz 22,13-14
Łk 23,33
Umierający Mesjasz będzie wzywał Boga słowami proroczego psalmu mówiącego o Jego męce
Ps 22,2
Mt 27,46
Mk 15,34
Potem ludzie patrzeć będą na tego, którego przebili
Za 12,10
J 19,37
Łk 23,47
Mesjasz na krzyżu będzie dręczony pragnieniem
Ps 22,16
J 19,28
Kiedy będzie Mu się chciało pić, podadzą Mu ocet
Ps 69,22
Mt 27,34
Mesjasz zostanie uznany za człowieka przeklętego przez Boga
Iz 53,4
Mt 27,41-43
Będą Go wyśmiewać, mówiąc: „Zaufał Panu, niech Go Pan wyzwoli, jeśli Go miłuje”
Ps 22,9
Mt 27,42-43
Będzie się modlić za swoich wrogów
Iz 53,12
Łk 23,34
Podzielą między siebie Jego szaty
Ps 22,19
J 19,23-24
Tego dnia zaćmi się słońca
Am 8,9
Mt 27,57-60
Mesjasz zostanie pochowany w grobie człowieka majętnego
Iz 53,9
Mt 27,57-60
Izrael będzie miał zatwardziałe serca i będzie ślepy wobec Mesjasza
Iz 6,9-10
J 12,37-43
Rz 11,7-8
Z powodu niegodnych pasterzy Izraela kraj będzie zrujnowany
Za 11,4-6
Mt 23,1-38
Mesjasz będzie kamieniem odrzuconym przez przywódców Izraela
Ps 18,22
Mt 21,42-44
Stanie się skałą potknięcia dla Izraela i Jerozolimy, którym królestwo zostanie zabrane i dane innemu narodowi
Iz 8,4
Ps 117,22
Za 11,4-6;8-9
Mt 21,43-44; 13,13-15
Mesjasz zostanie zabity 483 lata po wydaniu dekretu o odbudowie świątyni jerozolimskiej (czyli między 30 a 33 rokiem po Chr.)
Dn 9,24-27
Łk 3,1
Po Jego zabiciu sama świątynia zostanie zburzona przez pogańskiego króla
Dn 9,26
Ag 2
Ml 3
Mt 24,15
Świątynia zostanie odrzucona
Jr 7,12-14
Łk 21,5-6
Ciało Mesjasza nie ulegnie rozkładowi
Ps 16,9-10
Dz 13,33-37
Mesjasz zmartwychwstanie
Ps 16,8-11
Iz 53,10-11
Mt 28,6
Mk 16,16
Mesjasz zmartwychwstanie trzeciego dnia
Oz 6,1-3
Łk 24,1
J 20,1
1 Kor 15,4-8
Pan pokona śmierć
Iz 25,8
Ap 1,18;21,4
Mesjasz unicestwi śmierć
Oz 13,14
1 Kor 15,55-56
Za Jego ofiarę Bóg da Mu nagrodę królestwa i tłumy
Iz 53,12
Mt 28,18
Mesjasz wstąpi do nieba, skąd pochodzi i gdzie otrzyma wieczną władzę nad wszystkimi narodami
Dn 7,13-14
Prz 30,4
Dz 1,9-11
J 3,13
Bóg otoczy chwałą swojego Mesjasza, dając Mu władzę nad wszystkim
1 Sm 2,10
Ps 2,8
Mt 28,18
Mesjasz zasiądzie po prawicy Boga
Ps 110,1.5
Mk 16,19
1 P 3,22
Mesjasz jest Synem Bożym i Bogiem i będzie królował na wieki
1 Krn 17,11-14
Iz 9,5-6
Łk 1,30-33
Mojżesz przed śmiercią wyjawia, że pewnego dnia z powodu odstępstwa Izraela Bóg wybierze inny naród
Pwt 32,21
Rz 10,16-21
Mesjasz będzie miał nowy lud z nowym imieniem złożony ze wszystkich narodów, zawrze nowe przymierze z nowym kapłaństwem
Iz 65,15
Iz 66,18-22
Oz 1,9; 2,1; 2,25
Ps 110,4
Mt 26,28
1 P 2,4-10
Rz 10,18-20
Jednak pozostanie reszta Izraela, tak że przymierze nie zostanie zerwane
Iz 10,22
Rz 11,5
Zmartwychwstały Zbawiciel żyje na zawsze
Iz 53,10
Dn 7,14
Iz 9,6
Mk 16,20
Mt 28,20
Łk 1,31-33