sobota, 22 września 2012

Rzecz nieprawdopodobna - Proroctwa

„Jeśli wykluczy się niemożliwe, to, co pozostanie, choćby całkiem nieprawdopodobne, musi być prawdą” (Guards Guards! ).

W tajemniczej historii ludzkości jest jeden epizod tak nieprawdopodobny, że do dzisiaj nie wiadomo, co z nim zrobić. Idąc śladami faktów, historia tego epizodu staje się nieznośnie niewiarygodna i nie do przyjęcia, ponieważ przypomina cudowną baśń. Paradoksalnie, próby racjonalnego podważenia owej historii stoją w całkowitej sprzeczności z historycznymi faktami.

Otóż istnieje pewien zbiór bardzo starych tekstów, różniących się między sobą autorstwem, wiekiem powstania, formą i treścią. Wszystkie one jednak mają jeden zbieżny motyw: opisują „mityczne” proroctwa przyjścia tajemniczego posłańca Bożego. Wszystko by było do przyjęcia, gdyby się na mitach skończyło. Wtedy można by je wszystkie wsadzić między bajki panteonu podobnego do greckiej mitologii. Nauka zaszufladkowałaby tą historię w szufladzie z etykietką „mity dotyczące bóstw” i byłoby pozamiatane w naukowym porządku. Stało się jednak coś, co zburzyło ów racjonalny porządek i co z denerwującym wręcz uporem nie da się w żaden sposób zaszufladkować. Otóż mit, który wydawał się cudowną bajką, zrealizował się w realnym świecie.

Ten Posłaniec Boży, jak nietrudno się domyślić, to Jezus Chrystus, a wspomniane stare teksty to Stary Testament. Blisko 300 proroctw z różnych wieków opisuje przyjście posłańca Bożego. Jakie jest prawdopodobieństwo zrealizowania się wszystkich w jednej osobie? Rachunku dokonał z punktu widzenia matematyki pewien naukowiec W. Stoner, w książce „Science Speaks”. Początkowo bierze on pod uwagę tylko osiem proroctw. Oblicza prawdopodobieństwo spełnienia każdego z nich, po czym sprawdza szanse zrealizowania się wszystkich ośmiu proroctw. W końcu ustala przybliżoną liczbę ludzi żyjących od czasów proroków do dzisiaj, by dojść do prawdopodobieństwa zrealizowania się ośmiu proroctw przez jednego człowieka żyjącego w tym przedziale czasowym. Stosując matematyczną teorię prawdopodobieństwa otrzymuje wynik: 1 do 1017, to jest 1 do 100.000.000.000.000.000 (jeden do stu milionów miliardów). Stosując te same kryteria Stoner oblicza prawdopodobieństwo dla 48 proroctw i uzyskuje wynik 1 do 10157. Taka liczba przekracza wielokrotnie szacunkową ilość elektronów we Wszechświecie. Pamiętajmy, że w Piśmie Świętym jest blisko 300 proroctw i wszystkie zrealizowały się w osobie Jezusa Chrystusa.

Jak wyjaśnić fakt, że szereg osób z różnych czasów, nie mających ze sobą styczności, potrafiły przewidzieć na wiele wieków wcześniej szczegóły z życia tego samego człowieka? Jedynym logicznym wyjaśnieniem, które podaje tradycja Izraela, to otrzymywanie objawień od Boga, który zna przyszłość. W Jezusie dokonała się rzecz z punktu widzenia prawdopodobieństwa niemożliwa, która nie miała nigdy miejsca w życiu innych postaci historycznych. Spełniły się wszystkie proroctwa, nawet te, które między sobą wydawały się być sprzeczne. A jednak po wypełnieniu, wszystkie ułożyły się w logiczną całość.
(Na podstawie książki: Antonio Socci - „Śledztwo w sprawie Jezusa”)

Część proroctw:

Temat
Proroctwo
Wypełnienie

Bóg obwieszcza przyjście Tego, który miażdży Szatanowi głowę: będzie to człowiek i urodzi się z kobiety
Rdz 3,15
Rz 5,12-21
Będzie potomkiem Sema
Rdz 9,26
Łk 3,23-34
Prarodzicem Mesjasza będzie Abraham
Rdz 12,3
Mt 1,1
Mesjasz będzie pochodził od Izaaka
Rdz 17,19
Łk 3,23-34
Mesjasz będzie pochodził od Jakuba (Izraela)
Rdz 28,14
Łk 3,23-34
Będzie należał do pokolenia Judy, jednego z dwunastu synów Jakuba
Rdz 49,10
Łk 3,23-34
Ap 5,5
Mojżesz otrzymuje od Boga zapowiedź, że Mesjasz będzie wielkim prorokiem
Pwt 18,15
J 5,45-47
Dz 3,20-22
Będzie potomkiem Booza i Rut
Rt 4,12-17
Łk 3,23-34
W pokoleniu Judy Mesjasz będzie pochodził z rodziny Jessego, ojca Dawida
Iz 11,1
Łk 3,23-32
Mesjasz będzie potomkiem Dawida
2 Sm 7,12-13
Mt 1,1
Jest jednak odwieczny, zasiada po prawicy Boga i Dawid nazywa Go „Panem”
Ps 110,1
Mt 22,44
Mesjasz będzie potomkiem Zorobabela
Ag 2,23
Łk 3,23-27
Narodzi się z żydowskiej Dziewicy
Iz 7,14
Jr 31,22
Łk 1,34-35
Urodzi się w Betlejem Efrata
Mi 5,1
Mt 2,5-6
Urodzi się w czasach, gdy pokolenie Judy utraci już godność królewską (czyli w czasach króla Heroda i cesarstwa rzymskiego)
Rdz 49,10
J 9,15
Ga 4,4
Mesjasz przyniesie królestwo Boże, które na początku będzie małe i nic nieznaczące jak kamyk, ale potem skruszy wszystkie wielkie królestwa i stanie się górą trwającą na wieki
Dn 2,31-45
Mt 13,31
Jego narodzenie nastąpi w czasie pokoju panującego na całym świecie
Ps 72,7
Iz 2,4
Toto orbe in pade composito... Jesus Christus... in Bethlehem Iudae Nascitur... (orędzie na Boże Narodzenie w liturgii Kościoła)
Jego narodzeniu towarzyszyć będą znaki na niebie (gwiazda)
Lb 24,17-19
Mt 2,2
Oddadzą Mu pokłon królowie Wschodu i ofiarują Mu złoto i kadzidło
Ps 72,10-11
Iz 60
Mt 2,1-11
Będzie słychać płacz dzieci...
Jr 31,15-17
Mt 2,16-18
Mesjasz będzie przebywał w Egipcie, skąd zostanie wezwany
Oz 11,1
Mt 2,1
Będzie pokorny
Iz 42,2
Za 9,9
Mt 11,29
Będzie sprawiedliwy
Jr 23,5-6
J 5,30
Cały świat oczekuje Jego słowa
Iz 42,4
J 12,20-23
Będzie światłem dla wszystkich narodów
Iz 42,6


Będzie królem wiecznego królestwa obejmującego całą ziemię
Ps 2,7-8
1 Krn 17,11-14
Łk 1,32-33
Ap 22,3-5.16
Jego misja zostanie zapowiedziana i przygotowana przez wysłannika
Ml 3; 3,23
Mt 11,10
Głos wołającego na pustyni, który przygotuje drogę Mesjaszowi
Iz 40,3-5
Ml 3,1
Łk 3,3-6
Mt 3,1-4
Mesjasz objawi się przede wszystkim w Galilei
Iz 9,1-2
Mt 4,12-17
Jest On mądrością, z którą Bóg stwarzał świat
Prz 8,30
J 1,2-3
Uczci swoją obecnością drugą świątynię
Ml 3,1
Ag 2,6-9
Łk 2,27-32
Nie zamilknie wobec tych, którzy bezczeszczą świątynię
Ps 69,10
J 2,13-17
Mesjasz będzie pokorny i przyniesie pokój
Za 9,9-10
Mt 11,29
Mesjasz będzie dokonywał cudownych uzdrowień
Iz 35,5-6
Łk 6,17-19
Mesjasz będzie uzdrawiał ślepych i głuchych
Iz 35,5-6
Iz 42,7
Mk 10,51-52; 7,32-35
Mt 9,27-30
Mesjasz będzie uzdrawiał chromych i niemych
Iz 35,6
Mt 12,10-13; 9,32-33
Mesjasz będzie głosił dobrą nowinę ubogim, ludziom złamanym na duchu, niewolnikom wolność, wyzwolenie więźniom i miłosierdzie od Pana
Iz 61,1-3
Łk 4,17-21
Jego słowo będzie ostre jak miecz
Iz 49,2
Ap 2,12-16
Hbr 4,12
Mesjasz będzie mówił w przypowieściach
Iz 6,9
Mt 13,13-15
Mesjasz będzie przemawiał jak ten, kto ma władzę od Boga
Pwt 18,15-19
J 12,48-50
Mesjasz będzie pełen współczucia dla zranionych, zagubionych i potrzebujących
Iz 42,3; 40,11
Mt 11,4-5
Mesjasz objaśni Pisma, które odnosiły się do Niego, i na Nim spełnią się proroctwa
Ps 40,8-9
Łk 24,44
Mesjasz nie będzie sądził po pozorach
Iz 11,3
J 7,24
Bóg ma Syna
Prz 30,4
Mt 3,16-17
Mesjasz jest Synem Boga
Ps 2,7
2 Sm 7,14
1 Krn 17,13
Łk 1,31-35
Mk 9,7
Mesjasz oświadczy, że jest Synem Boga
Ps 2,7
J 5,18; 9,35-37
Mesjasz będzie człowiekiem, ale objawi się jako Bóg
Jr 23,5-6
J 10,33
Mesjasz będzie miał wygląd człowieka, ale będzie pochodził od Boga
Dn 7,13-14
Mk 8,31; 9,1-8
Będzie to Bóg, który przyjdzie na pomoc ludziom i zamieszka wśród nich
Ps 46,6-12
Iz 7,14; 9,5-6; 40,3; 63,8-9
J 12,45; 10,30; 14,7.10-11
Mesjasz zawrze Nowe Przymierze, a Jego Prawo będzie wypisane w sercach
Jr 31,31-34
Mt 26,28
Hbr 8,6-7; 8,13; 10
Starożytne obrzezanie było tylko przemijającym znakiem, ponieważ w Nowym Przymierzu Bóg obrzeza serce
Pwt 30,6
Dz 15,5-29
Hbr 7,18; 10,1-14
Mesjasz położy kres grzechowi oraz ustanowi nową i wieczną sprawiedliwość
Dn 9,24
Ga 1,3-5
Hbr 10,11-14
Mesjasz przyniesie dobrą nowinę ubogim, wyzwoli z niewoli grzechu i śmierci oraz pocieszy strapionych
Iz 61,1-2
Łk 3,16-22
Mesjasz dokona triumfalnego wjazdu do Jerozolimy, ale pokornie (Jego królestwo bowiem będzie królestwem miłości) przyjedzie na oślicy, a nie na rumaku jak władca
Za 9,9
J 12,9-15
Łk 21,1-10
Mesjasz zostanie uznany za króla
Za 9,9
J 12,12-13
W czasach przyjścia Mesjasza lud Izraela będzie ciemiężony i dręczony przez niegodziwych pasterzy
Za 11,4-5
Mt 23,1-4
Mesjasz padnie ofiarą spisku wszystkich możnych
Ps 2,2
Mt 26,3-4
Łk 23,12
Mesjasz zostanie uderzony, a Jego ludzie się rozproszą
Za 13,7
Mk 14,27
Mesjasz zostanie zupełnie sam i bez niczyjej pomocy
Ps 22,12
Ps 69,9.22
Mk 14,50
Mesjasz zostanie zdradzony przez przyjaciela, który jadł z Nim przy jednym stole
Ps 41,10
Mk 14,17-18
Dz 1,16-17
Zostanie wydany za trzydzieści srebrnych monet wrzuconych do skarbca świątyni
Za 11,12-13
Mt 26,14-15; 27,3-5
Dom zdrajcy pozostanie pusty
Ps 69,26
Dz 1,16-20
Zdrajca nie będzie żył długo, a jego miejsce zajmie ktoś inny
Ps 109,8
Dz 1,16-26
Przeciwko Mesjaszowi wystąpią fałszywi świadkowie oskarżenia, a proces odbędzie się niezgodnie z prawem
Ps 109,2-5
Mk 14,55-59
Dręczony sam pozwoli się gnębić i nie otworzy swoich ust wobec oskarżycieli
Iz 53,7
Mt 27,12-14
Mesjasz pozwoli się ubiczować, znieważyć, bić, rwać sobie włosy z brody i pluć w twarz
Iz 50,6
Mt 26,67; 27,26
Jego wygląd będzie nieludzko oszpecony z powodu tortur i ciosów
Iz 52,14
J 19,1-5
Mesjasz zostanie skazany na śmierć niesprawiedliwym wyrokiem
Iz 53,8
J 18,13-22.29-32; 19,6-7.12-16
Zostanie zaliczony do złoczyńców, ponieważ weźmie na siebie grzechy innych
Iz 53,12
Łk 23,32
J 19,18
Mesjasz zostanie skazany na śmierć, choć sami sędziowie będą przekonani o Jego niewinności
Iz 53,9
J 18,38
Mesjasz zostanie w okrutny sposób zabity
Iz 53,8
Dn 9,26
Mt 27,35
Mesjasz zostanie skazany na śmierć przez ukrzyżowanie
Ps 22,17
Za 13,6
Mt 27,26
Będzie otoczony zgrają wrzeszczących pogan i złoczyńcami ze swojego ludu
Ps 22,17
Mt 27,22-23.41-43
Łk 23,36-37
Przyjaciele opuszczą Go
Ps 38,11
Łk 23,49
Mesjasz będzie nienawidzony bez powodu oraz będzie znosił obelgi i naigrawania
Ps 69,4
Iz 50,6
Ps 22,8
Łk 23,35-38
Mt26,65-67
Łk 23,13-22
Prosty lud będzie patrzył na ukrzyżowanego Mesjasza
Ps 22,18
Łk 23,35
Mesjasz będzie mężem boleści, wzgardzonym i odrzuconym
Iz 53,3
Mt 27,20
J 10,20
Łk 4,28-29; 23,11
Jednak przed tronem Jego męki królowie upadną na twarz
Iz 49,7
Mt 2,11
Flp 2,8-10
Bóg zwali na Niego grzechy wszystkich ludzi
Iz 53,6
1 J 4,10
Aby uzdrowić ludzi, On wyda swe życie na ofiarę za grzechy
Iz 53,10
J 18,11
Mt 20,28
Obarczy się całym naszym cierpieniem
Iz 53,4
1 P 2,24
Sługa Pański wynagrodzi Bogu za wszystkich grzeszników, a Bóg da Mu zwycięstwo i panowanie nad tłumami
Iz 53,11-12
J 12,27
Za grzechy swojego ludu Mesjasz zostanie zbity na śmierć
Iz 53,8
1 J 2,2
Mesjasz pozwoli się poniżyć i poprowadzić na rzeź niemy jak baranek ofiarny
Iz 53,7
J 1,29
Tak jak u baranka paschalnego Hebrajczyków, Jego kości nie będą łamane, ale rozłączone
Ps 34,21
Wj 12,46
Ps 22,15
J 19,33-36
Potraktowany jak robak, nie człowiek, pośmiewisko wszystkich, wzgardzony przez swój lud
Ps 22,7
Łk 23,35-38
Ustanowi miłość w miejsce starożytnych ofiar
Oz 6,3-6
Mt 9,9-13
Będzie przebity za nasze nieprawości
Iz 53,5
J 19,18.34
Zostanie zabity na górze Moria, czyli w Jerozolimie, tam, gdzie Bóg uratował Izaaka, który miał zostać złożony w ofierze przez Abrahama, i sam zadbał o ofiarę (figura przyszłych wydarzeń)
Rdz 22,13-14
Łk 23,33
Umierający Mesjasz będzie wzywał Boga słowami proroczego psalmu mówiącego o Jego męce
Ps 22,2
Mt 27,46
Mk 15,34
Potem ludzie patrzeć będą na tego, którego przebili
Za 12,10
J 19,37
Łk 23,47
Mesjasz na krzyżu będzie dręczony pragnieniem
Ps 22,16
J 19,28
Kiedy będzie Mu się chciało pić, podadzą Mu ocet
Ps 69,22
Mt 27,34
Mesjasz zostanie uznany za człowieka przeklętego przez Boga
Iz 53,4
Mt 27,41-43
Będą Go wyśmiewać, mówiąc: „Zaufał Panu, niech Go Pan wyzwoli, jeśli Go miłuje”
Ps 22,9
Mt 27,42-43
Będzie się modlić za swoich wrogów
Iz 53,12
Łk 23,34
Podzielą między siebie Jego szaty
Ps 22,19
J 19,23-24
Tego dnia zaćmi się słońca
Am 8,9
Mt 27,57-60
Mesjasz zostanie pochowany w grobie człowieka majętnego
Iz 53,9
Mt 27,57-60
Izrael będzie miał zatwardziałe serca i będzie ślepy wobec Mesjasza
Iz 6,9-10
J 12,37-43
Rz 11,7-8
Z powodu niegodnych pasterzy Izraela kraj będzie zrujnowany
Za 11,4-6
Mt 23,1-38
Mesjasz będzie kamieniem odrzuconym przez przywódców Izraela
Ps 18,22
Mt 21,42-44
Stanie się skałą potknięcia dla Izraela i Jerozolimy, którym królestwo zostanie zabrane i dane innemu narodowi
Iz 8,4
Ps 117,22
Za 11,4-6;8-9
Mt 21,43-44; 13,13-15
Mesjasz zostanie zabity 483 lata po wydaniu dekretu o odbudowie świątyni jerozolimskiej (czyli między 30 a 33 rokiem po Chr.)
Dn 9,24-27
Łk 3,1
Po Jego zabiciu sama świątynia zostanie zburzona przez pogańskiego króla
Dn 9,26
Ag 2
Ml 3
Mt 24,15
Świątynia zostanie odrzucona
Jr 7,12-14
Łk 21,5-6
Ciało Mesjasza nie ulegnie rozkładowi
Ps 16,9-10
Dz 13,33-37
Mesjasz zmartwychwstanie
Ps 16,8-11
Iz 53,10-11
Mt 28,6
Mk 16,16
Mesjasz zmartwychwstanie trzeciego dnia
Oz 6,1-3
Łk 24,1
J 20,1
1 Kor 15,4-8
Pan pokona śmierć
Iz 25,8
Ap 1,18;21,4
Mesjasz unicestwi śmierć
Oz 13,14
1 Kor 15,55-56
Za Jego ofiarę Bóg da Mu nagrodę królestwa i tłumy
Iz 53,12
Mt 28,18
Mesjasz wstąpi do nieba, skąd pochodzi i gdzie otrzyma wieczną władzę nad wszystkimi narodami
Dn 7,13-14
Prz 30,4
Dz 1,9-11
J 3,13
Bóg otoczy chwałą swojego Mesjasza, dając Mu władzę nad wszystkim
1 Sm 2,10
Ps 2,8
Mt 28,18
Mesjasz zasiądzie po prawicy Boga
Ps 110,1.5
Mk 16,19
1 P 3,22
Mesjasz jest Synem Bożym i Bogiem i będzie królował na wieki
1 Krn 17,11-14
Iz 9,5-6
Łk 1,30-33
Mojżesz przed śmiercią wyjawia, że pewnego dnia z powodu odstępstwa Izraela Bóg wybierze inny naród
Pwt 32,21
Rz 10,16-21
Mesjasz będzie miał nowy lud z nowym imieniem złożony ze wszystkich narodów, zawrze nowe przymierze z nowym kapłaństwem
Iz 65,15
Iz 66,18-22
Oz 1,9; 2,1; 2,25
Ps 110,4
Mt 26,28
1 P 2,4-10
Rz 10,18-20
Jednak pozostanie reszta Izraela, tak że przymierze nie zostanie zerwane
Iz 10,22
Rz 11,5
Zmartwychwstały Zbawiciel żyje na zawsze
Iz 53,10
Dn 7,14
Iz 9,6
Mk 16,20
Mt 28,20
Łk 1,31-33




sobota, 15 września 2012

Włączony w Ciało Chrystusa.


Bóg, który jest doskonałą jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego, zapragnął połączyć w jedno swe zagubione stworzenia i wszczepić je w swe Boskie Ciało jak latorośle w krzew winny. Objawił przez to swą doskonałą dobroć, która w odpowiedzi na grzech człowieka, obdarzyła go jeszcze większą łaską. Syn Boży przyjął ciało podobne do naszego, aby skupić na sobie całe zło. Umierając na krzyżu bez winy pociągnął za sobą grzech i przeszedł noc oddzielenia od Boga. Świt zmartwychwstania przyniósł nowe życie w mistycznym Ciele Jezusa jakim jest Kościół. Przez Kościół wychodzimy z niewoli grzechu. Nie tracąc pełnej wolności, możemy wybrać przyjęcie ofiary lub jej odrzucenie. Możemy wyjść w przestrzeń światła, miłości, czystości, piękna lub powrócić do ciemności, nienawiści, brzydoty, upadku jak pies powracający do własnych wymiocin.
Jeżeli bowiem uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa, a potem oddając się jej ponownie zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania. Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta - do kałuży błota.” (2P 2,20-22)
Jedność w Jezusie czyni nas współodpowiedzialnymi za cały Kościół. Każdy nasz grzech rani całe ciało Kościoła, a każda cnota umacnia je. Nie możesz już mówić: „mój grzech, to moja sprawa”.
Twoje ciało jest mieszkaniem Ducha Świętego, więc dbaj o jego czystość, bowiem nieczystość ciała jest jak pycha dla duszy. Duch Święty jest jak delikatny ptak, który w twej pokorze i czystości będzie chętnie przebywał, lecz jeden fałszywy ruch i ukryje się. Żyjąc w grzechu, Bóg coraz głębiej będzie ukrywał się przed tobą, aż któregoś dnia odejdzie, wtedy odłączysz się od mistycznego ciała Jezusa i umrzesz jak gałąź odcięta od drzewa.
Jeśli nie modlisz się za grzeszników, pogardzasz krwią Pana Jezusa, która wylana za ciebie i innych, marnuje się kapiąc na ziemię za każdym razem, gdy grzesznik idzie na wieczne potępienie.
Będąc chrześcijaninem, spożywaj Ciało Jezusa, abyś zachował życie. Spożywając Jego Ciało bądź czysty, aby świętość Tego Pokarmu nie spopieliła twej duszy.

1.Czy jestem świadom swego wszczepienia w życie Boga?
Czy możesz powiedzieć za Świętym Pawłem?:
Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Ga 2,20)
Jeśli nie, to pora na sprzątanie duszy. Najkrótsza droga, najbardziej radykalna jest jak stromy szlak górski: Musisz wyrzucić ze swej przestrzeni wszystko co nie prowadzi do Boga. Wtedy dopiero jest miejsce na życie pełnią Ewangelii. W każdym innym przypadku będzie to szamotanina starego z nowym i ciągłe niezadowolenie z kompromisów duszy ze światem i z ciałem.
2.W jaki sposób rozwijam świadomość bycia człowiekiem Nowego Przymierza?
Świadomość jest w uśpieniu. Ciągle trzeba ją budzić. Gdy stajesz nad przepaścią pokusy, budzi się w tobie głos sumienia. Wybierasz krok w przepaść lub zawracasz. Popełniasz grzech, lub pozostajesz w łasce. Wzrastanie duchowe jest trudniejsze. To nie wybór między dobrem a złem, to próba rozeznania między czynem dobrym a jeszcze lepszym. Takiego sumienia nie otrzymuje się w jednej chwili nawrócenia. Nawrócenie jest przejściem przez ciasną bramę, jest chwilą, decyzją pójścia za Jezusem. Po przekroczeniu bramy zaczyna się prawdziwa walka, kroczenie wąską ścieżką. Nikt nie wytrwa na niej, jeśli nie będzie miał ufności w Bożą Opatrzność. Ufność rozświetla i umacnia wolę wzrastania.
3.Jakimi czynami w swym środowisku daję świadectwo identyfikacji z Jezusem Chrystusem?
Są różne środowiska. Jedne tworzą wspólnotę chrześcijańską, inne wrogą wierze. Trudno jest dać świadectwo wśród ludzi niewierzących czy wrogich wierze, gdyż w naturze ludzkiej jest lęk przed odrzuceniem. W miarę wzrastania duchowego, łaska przeważy nad naturą i łączność z Jezusem uzdolni cię w daniu świadectwa. Pamiętając o Ewangelii zadawaj sobie wciąż pytanie: „Co w danej sytuacji zrobiłby Jezus”.
(tekst inspirowany książką: Życie z Ducha Świętego jest lepsze - o. Bogdan Kocańda OFMConv - rozdział 3)

piątek, 31 sierpnia 2012

Stać się nowym człowiekiem

Kilkuletnie dziecko – osierocone, bezdomne, głodne i obdarte – szuka na śmietniku resztek zbutwiałej żywności. Nie pamięta skąd jest i co ma ze sobą zrobić. Błąka się bez celu po ulicach miasta. W końcu idzie do opustoszałej kamienicy, aby przetrwać kolejną noc. Sytuacja ta trwa już kilka miesięcy. Przychodzi w końcu dzień, który wszystko zmienia. Zjawia się syn przedwojennych właścicieli kamienicy, który właśnie odzyskał utraconą własność i pragnie ją odnowić. W budynku znajduje to bezdomne dziecko i wzruszony tym widokiem, wraz ze swoją żoną, postanawia zaopiekować się nim i zaadoptować je. Od tej chwili dziecko ma udział we wszystkich dobrach swej nowej rodziny, ale przede wszystkim ma kogoś, kto go wreszcie pokochał. Nie musi już same tułać się po świecie.


Chrzest jest taką duchową adopcją. Mamy nowego Ojca, który wyrwał nas ze śmierci duchowej i nędzy moralnej. Odtąd naszym dziedzictwem jest Królestwo Niebieskie, które otrzymamy w spadku po naszej śmierci (inaczej jak w życiu doczesnym, w którym dziedzictwo dostajemy po śmierci rodziców). Najważniejsze jest jednak to, że naszym Ojcem jest Bóg – Stworzyciel, w mocy którego jest świat. Nie jesteśmy już sierotami.

W swojej miłości Ojciec, daje nam wolność, abyśmy w tej wolności uwielbili Jego ofiarę w Jezusie, ale również mogli wybierać drogę, którą chcemy pójść. Wolność ta przewiduje również pójście śladami syna marnotrawnego (Łk 15, 11-32). Chrzest w tej wolności możemy niestety odrzucić. Powiedzieć Jezusowi, że nie chcemy Jego ofiary – męki, śmierci i zmartwychwstania – i wolimy żyć na starym śmietniku, bezdomni (chociaż mieszkający w willach), obdarci moralnie (chociaż w garniturach), zanurzeni w śmierci (chociaż leczący się w prywatnych klinikach), osieroceni (chociaż wielbiący licznych bożków), głodni miłości (chociaż syci mięsem).

Mimo to apostaci nie są w stanie wymazać chrztu, nie mają takiej mocy, chociażby przyszli z wyrokiem sądowym nakazującym fizyczne wykreślenie ich nazwiska z księgi chrzcielnej, to nadal będą w mocy chrztu, która czeka na ich nawrócenie i powtórne przyjęcie woli Bożej. Oczekiwanie to kończy się jednak w chwili śmierci, kiedy uprawomocni się ich decyzja odrzucenia dziecięctwa Bożego na wieki.

Czy człowiek jest tak bezrozumny, że wybiera śmierć zamiast życia? A czym jest życie w Duchu Św.? To nasza zgoda na pójście za Jezusem. Dlatego zamykając nasze serce przed Duchem Św., stajemy się nędzą taką jaką jesteśmy sami z siebie - bezwolną materią, która czeka na nowego właściciela. A nowy właściciel przyjdzie wcześniej czy później i przyprowadzi ze sobą 7 duchów złośliwszych niż on sam (Łk 24, 11-26).

Pomyśl:
1. W jaki sposób przyjmuję nowe życie w Chrystusie zrodzone poprzez sakrament Chrztu Świętego?

Zastanów się czy jest to dla ciebie pusty symbol, okazja do cyknięcia kilku zdjęć do albumu rodzinnego, impreza rodzinna? Jeśli tak to wiedz:
„Nie dostępuje jednak zbawienia, choćby był wcielony do Kościoła, ten, kto nie trwając w miłości, pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła «ciałem», ale nie «sercem» (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 14).
Jeśli jednak w chrzcie umarłeś z Jezusem dla grzechu, jesteś na dobrej drodze.

2. Czy pozwalam na to, by Duch Święty kształtował we mnie obraz Chrystusa?

Gdy przyjąłeś chrzest i jesteś gotów pójść za Jezusem, to od tej chwili, czeka cię długa droga wzrastania. „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat (J 16,33)”. Duch Święty zamieszka u ciebie i w złym dniu cię wspomoże.

3. Czy godzę się na umieranie dla grzechu, by narodzić się dla Boga?

Albo żyjesz dla grzechu i umarłeś w duchu, albo umarłeś dla grzechu i żyjesz dla Boga.
„Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. (Mt 6, 24)”

„Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (Pwt 30,19)”.

(tekst inspirowany książką: Życie z Ducha Świętego jest lepsze - o. Bogdan Kocańda OFMConv - rozdział 2)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Życie z Ducha Świętego jest lepsze

„I rzekł Zasiadający na tronie: "Oto czynię wszystko nowe". (Ap 21,5)” 

„Świat jest nieprzyjacielem mniej trudnym do zwyciężenia. Szatan jest bardzo trudny do rozpoznania, ciało zaś jest najbardziej uparte ze wszystkich: jego ataki trwają tak długo, jak długo żyje stary człowiek.” (Przestrogi - św. Jan od Krzyża) 

„Czy żyję wg ciała czy wg Ducha?” 

Od chwili przyjścia na ten świat, człowiek uczy się – świadomie lub nie – tracić wszystko po kolei. Jako dziecko powoli zaczyna rozumieć, że świat nie kręci się tylko wokół niego, że musi nieraz dzielić się tym co ma z rodzeństwem. Dorastający młody człowiek żegna się z beztroskim życiem na łonie rodziny, które zapewniało mu byt materialny. W małżeństwie uczy się poświęcać cenny czas, który kiedyś tracił na swoje hobby. Później straty są coraz dotkliwsze, traci po kolei: dzieci, które zaczynają żyć własnym życiem i zakładają własne rodziny, traci własne zdrowie, rodziców, którzy umierają, wreszcie małżonka i własne życie. 

Ale czy tak naprawdę to wszystko kiedykolwiek posiadał na własność? 

Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał (1Kor 4,7) 

Życie z ciała domaga się brać na własność co tylko się da: zdrowie, urodę, siły, podziw, prestiż, rzeczy, władzę, sławę, pieniądze, przyjemności itd. Czym więcej bierze, tym bardziej rozpala w sobie żar pożądania. A to co już ma, traktuje jakby mu się to od zawsze należało. 

„Jezus mu odpowiedział: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. (Mt 19,21-22)” 

Życie z Ducha, to gotowość na utratę wszystkiego, to życie w wolności od iluzji posiadania tego co nas otacza i osacza a co i tak stracimy wcześniej czy później. Popatrz na swoje posiadłości, i powiedz sobie: czy jestem gotowy to oddać z własnej woli aby pójść za Jezusem, czy będę z żalem patrzył jak inni mi to wyrywają (złodzieje, mole, rdza, choroba, śmierć). 

Życie z Ducha jest lepsze, bo Duch to łagodny powiew wolności. Wolności od kurczowego trzymania się tych dóbr, które przykleiły się do nas jak smoła, które wrosły korzeniami w naszą świadomość tak, że nawet nie umiemy już sobie wyobrazić życia bez nich. A przede wszystkim wolność od lęku przed utratą począwszy od dziecięcej zabawki a skończywszy na własnym doczesnym życiu. 

Czy moje serce zostało już wyzwolone od duchowego wygodnictwa? 

Pragniesz żyć w Duchu? Porzuciłeś własne bogactwa? Muszę cię zasmucić, bo wszedłeś w drugi etap walki, bardziej subtelny i dużo trudniejszy. Zszedłeś z drogi ducha błędnego, a wszedłeś na drogę ducha niedoskonałego. Tak jak w poprzedniej drodze toczyłeś walkę z ciałem i światem, tak teraz musisz się zmierzyć z samym szatanem. Ta droga to iluzja posiadania dóbr niebieskich. Szatan uderza tu najbardziej w pychę. Gdy widzisz siebie postępującego duchowo, pochłaniającego kolejne książki, rekolekcje, ceniącego sobie chwile wzruszeń i pociech duchowych a innych widzisz jako małych, przyziemnych zjadaczy chleba goniących za pieniądzem to wchodzisz na orbitę pychy. Bóg jednak zabierze ci to łakomstwo duchowe i wprowadzi cię na twardą drogę pustyni, w noc ciemną, gdzie będziesz płakał z bólu utraty tych wszystkich słodkości. 

Co dla mnie oznacza wzrastanie na paschalnej drodze życia? 

„Jezus mu odpowiedział: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego". (Łk 9,62): 

Chciałbym wzrastać oddając siebie Jezusowi i bliźnim. Nie myślałbym już o wzrastaniu, bo żył bym życiem Jezusa. Ale tak się nie dzieje. Chcę kroczyć drogą doskonałości i wciąż oglądam się za siebie. Czy dużo już uszedłem? Kto mnie dogania? Jak zniszczyć to odniesienie do ego aby pozyskać Jezusa? Wiem jak to zrobić, ale nie mam siły. Czekam wciąż na pomoc Ducha Świętego. 

Jezus uczynił wszystko nowe. Dopóki żyjemy, możemy podnosić się z upadków i zaczynać od nowa. Życie w Duchu to jak nieustanna transfuzja zdrowej krwi, która odradza nas z zepsutego życia ciała do lepszego życia.

(tekst inspirowany książką: Życie z Ducha Świętego jest lepsze - o. Bogdan Kocańda OFMConv) 

niedziela, 10 czerwca 2012

Twierdza


TWIERDZA.
Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać.” (Ps 91,13).
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.” (Ef 6,12)
I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa.” (Ap 12,17)

Niech twierdza twej duszy będzie szczelna i zwarta. Niech nie będzie w niej nawet najmniejszego wyłomu, gdyż Wąż starodawny, który zwie się diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkaną ziemię, wślizgnie się niepostrzeżenie i z ukrycia zacznie dzieło spustoszenia. Duch zwodziciel zacznie podsuwać swe szepty, sugestie, drobne kompromisy, niewinne spojrzenia. Otoczy cię zewsząd swymi iluzjami i poczniesz iść tam gdzie nigdy byś sam z siebie nie poszedł.

Wieża warowna – posłuszeństwo – przeciw pysze żywota (szatan)
Lucyfer rzekł: „Non serviam” i pociągnął za sobą inne anioły a potem rozlał ducha nieposłuszeństwa na świat i jego mieszkańców. Diabolos znaczy „ten który dzieli”. Musisz postawić strażnika – ducha posłuszeństwa, który sprzeciwi się skrzywionej naturze. Jest coś w ludzkiej naturze, która ogarnięta pychą, będzie protestować własnemu umniejszeniu. Z tych trzech nieprzyjaciół: pożądliwości oczu, pożądliwości ciała i pychy żywota, ten trzeci jest najgorszy, gdyż jest grzechem czysto szatańskim. Pożądliwość ciała wynika ze słabości, pożądliwość oczu z iluzji o bogactwie ale pycha żywota jest tym, co bez żadnej realnej korzyści pcha nas do bycia ponad drugim człowiekiem. Brak posłuszeństwa jest pierwszym grzechem ludzkości, który poprzez Adama i Ewę wpisał się w naturę człowieka. Duch posłuszeństwa, to moc, która utrzyma cię przy Bogu. Chociażbyś był podporządkowany grzesznikom większym od ciebie, upokorzony przez przełożonego, niezrozumiany przez spowiednika, wyśmiany przez współbrata, to jeśli powstrzymasz w bramie duszy taran sprzeciwu, urażonej dumy a nawet ludzkiej sprawiedliwości, to jesteś bezpieczny. Szatan użyje całej machiny psychologicznej, emocjonalnej, wykorzysta twoje słabości, aby w odpowiedniej chwili uderzyć. W doskonałym posłuszeństwie, wieża twa ostanie się w dniu ataku. A co się dzieje z ludzkością? Duch nieposłuszeństwa trawi nawet chrześcijaństwo, spowodował podział na kilka religii, a te w nieskończoność rodzą wciąż nowe sekty.
+ W pewnej chwili, kiedy byłam z Siostrą N. W kuchni i trochę się na mnie pogniewała i za pokutę kazała mi usiąść na stole, a sama pracowała bardzo, sprzątała i szorowała, a ja siedziałam na stole. Siostry przychodziły i dziwiły się, że siedzę na stole, każda co chciała, to powiedziała. Jedna, że jestem próżniak, inna – że co to za dziwak. Byłam wtedy postulantką. Inne mówiły – co to będzie za Siostra? Jednak zejść nie mogłam, bo ta Siostra nakazała mi pod posłuszeństwem, żeby siedzieć, aż mi powie kiedy mam zejść. Naprawdę, ile ja wtedy zrobiłam aktów zaparcia, to jeden tylko Bóg wie. Myślałam, że spłonę ze wstydu. Bóg nieraz Sam tak dopuszczał dla mojego wewnętrznego wyrobienia, ale nagrodził mi Pan wielka pociechą za to upokorzenie. W czasie benedykcji ujrzałam Go w wielkiej piękności, Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i rzekł: córko Moja, nie lękaj się cierpień, Ja jestem z tobą.” (Dzienniczek św. Faustyny 151)

Wieża warowna – czystość – przeciw pożądliwości ciała (ciało)
Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.” (Mt 5,27-28)
Pożądliwość ciała to wielki oręż szatana. Widać to w gąszczu obrazów jakie nas codziennie zalewają w mediach, widać w kulturze przyzwolenia na lekkie traktowanie seksualności, w niszczeniu rodziny i zabijaniu poczętych dzieci, pogardzie i wyśmiewaniu celibatu. Front walki o czystość jest szczególnie trudny. To nie tylko pornografia, sodomia czy zdrada małżeńska, które całkowicie pogrążają człowieka, ale to również nieczyste spojrzenia czy nieuporządkowane myśli. Ten tylko się ostanie w czystości, który w odpowiedzi na obraz lub myśl, w pierwszym odruchu odwraca się od źródła pokusy.
Świat jest nieprzyjacielem mniej trudnym do zwyciężenia. Szatan jest bardzo trudny do rozpoznania, ciało zaś jest najbardziej uparte ze wszystkich: jego ataki trwają tak długo, jak długo żyje stary człowiek.” (Przestrogi - Św. Jan od Krzyża)
Z wszystkich pokus, pokusy cielesne są jedynymi z którymi człowiek nie jest na siłach sam stanąć do walki. Musi uciekać.
Uciekaj, bo jesteś ze słomy. I nie ufaj temu, że jesteś przesiąknięta wodą dobrej i silnej woli, że jesteś roztropna i gotowa raczej umrzeć niż obrazić Boga. Jeśli będziesz się często stykać z ogniem, jego żar w końcu wysuszy tę wodę i w najmniej spodziewanym momencie spali wolę, tak że nie będzie ona zważać ani na więzy pokrewieństwa, ani przyjaźni, nie będzie się obawiać Boga, za nic będzie sobie mieć honor i życie, a nawet wszystkie kary piekielne. Dlatego uciekaj, uciekaj, jeśli nie chcesz, by ten ogień doścignął cię, ogarnął i zabił.” (Walka duchowa – Wawrzyniec Scupoli)
Atak obrazów i myśli nieczystych powstrzymać może nieustanne wezwanie do Boga: „Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie pospiesz ku ratunkowi memu”.

Wieża warowna – ubóstwo – przeciw pożądliwości oczu (świat)
Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego, Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego".” (Mt 19, 23-24)
Bogactwo, a konkretnie przywiązanie do bogactwa, powoduje gnuśnienie serca ludzkiego. Salomon, któremu Bóg początkowo błogosławił, poprzez nieumiarkowane przywiązanie do swej majętności, przez rozwiązłość seksualną i wreszcie przez oddanie czci bożkom, odwrócił się od Boga i upadł. Obecnie cywilizacja europejska jest w stadium gnuśnienia i upadku moralnego. Wysoki poziom komfortu życia, stawia człowieka jako samowystarczalnego w miejscu Boga. Majątek jest dobrem samym w sobie, lecz często odwraca serce od Boga. Można jednak być bogatym bez przywiązania się do bogactwa, a można być żebrakiem z sercem zwróconym tylko na dobra doczesne.
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?” (Mt 6,25-26)
Wszyscy bracia niech się starają naśladować pokorę i ubóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa i niech pamiętają, że niczego innego nie powinniśmy mieć na tym świecie, tylko – jak mówi Apostoł: Zadowoleni jesteśmy z tego, że mamy pożywienie i ubranie (por. 1 Tm 6, 8). I powinni się cieszyć, gdy przebywają wśród ludzi prostych i wzgardzonych, ubogich i słabych, chorych i trędowatych, i żebraków przy drogach.” (Napomnienia - św. Franciszek z Asyżu)
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.” (Mt 5,3)
Ubóstwo to nie tylko sprawa majątku, to również prosta i silna wiara. Zaśmiecanie sobie głowy tysiącami teorii, filozofią, teologią czy innymi naukami w człowieku słabej wiary powodują zamęt.
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.” (Mt 11,25).
Mądrość tego świata jest głupotą w oczach Boga. Nie znaczy to jednak, że nauka jest zła, ale to, że pokładanie w niej ufności zamiast w Bogu jest błędem.

Twierdza twej duszy, to mieszkanie Boga. W niej przebywa Duch św. Jeśli w swej roztropności, uczynisz ją niezdobytą przez wroga, będziesz żył w Duchu św. Jeśli otworzysz ją na wszelkie zło i nieczystości, Bóg ukryje się i pozostaniesz sam.
Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa!” (2Tm 2,3)

niedziela, 27 maja 2012

O poszukiwaniu Boga



Na wakacyjnej wycieczce zwiedzający wchodzą do średniowiecznego kościoła. „Jaki piękny” - wzdychają zafascynowani i rozglądają się z podziwem dookoła. Architekt musiał być geniuszem – mówi jeden z nich. Jaki architekt? - odpowiada ateista. Architekt nie istnieje, to kwestia dobrej zaprawy i cegieł oraz sprawnych rąk murarza. A kto wymyślił całą tą budowlę? - oponuje wierzący? Do rozmowy wtrąca się agnostyk: Ja tam nie wiem. Obejrzałem całą świątynię od wewnątrz i na zewnątrz i nie widzę w niej śladów architekta, ale też nie widzę jasnych dowodów na nieistnienie architekta. Mówię wam że, nie istnieje! - upiera się ateista. Budynek przebadano od piwnic po wieże – same cegły, kamienie i blacha. Wierzący na to: A ja czuję, że to był geniusz, tak tu pięknie.

Jak rozumował św. Tomasz z Akwinu: „jeśli każda rzecz ma swą przyczynę, istnieje pierwsza przyczyna sprawcza – Bóg”, tak przeciwnicy tej teorii odpowiadają pytaniem: a jaka jest przyczyna istnienia Boga? I w ten sposób można by mnożyć kolejne przyczyny w nieskończoność. Jednak problem tego kontrargumentu wynika z niezrozumienia znaczenia słowa PIERWSZA PRZYCZYNA. Pierwsza to jest pierwsza. Dlaczego do nas ludzi nie przemawia argument o pierwszej przyczynie, która nie ma swojej przyczyny? Świat fizyczny nie zna czegoś tak abstrakcyjnego, bo wszystko ma swoją przyczynę.

Ograniczmy nasz świat do stołu bilardowego. Toczy się pierwsza bila i uderza w drugą, druga w trzecią itd. Dla nas pierwszą przyczyną jest pierwsza bila. Słusznie ktoś pyta: „a co jest przyczyną pierwszej bili? Nikt nie umie odpowiedzieć, znaczy się – nie ma pierwszej przyczyny. Jednak pierwsza przyczyna w rozumieniu św. Tomasza jest inna od wszystkich, nie tylko dlatego, że jest nazwana pierwszą. Pierwsza przyczyna nie jest częścią tego świata. Nie jest bilą na stole bilardowym. Niemożliwym więc jest ją znaleźć narzędziami z tego świata. Pierwszą przyczyną ruchu bili jest ruch ręki gracza. Używa do tego kija bilardowego, który może być analogią Wielkiego Wybuchu, przynajmniej na dzisiejszym etapie naszej wiedzy o świecie.

Ktoś powie: Skoro nie mamy narzędzi do stwierdzenia obecności innego świata a konkretnie Boga, to idea Boga nie jest potrzebna. Jednak trzymając się analogii stołu bilardowego, bile, jeśli miałyby świadomość, doszły by do wniosku, że żadna z nich, nie jest przyczyną ich własnego ruchu, który jest faktem. A z faktami się nie dyskutuje. Okazuje się na końcu, że istnieje narzędzie, ale nie fizyczne, tylko rozumowe – logika.

Logika jest jednak ograniczona, nie poznamy nią całej natury Boga, jedynie fakt, że stworzył On racjonalny świat a więc jest w Nim coś z racjonalności. Nie trafiają do mnie argumenty „logiczne” w stylu: „Jeśli Bóg jest wszechpotężny, to dlaczego nie może stworzyć kamienia, którego nie potrafiłby podnieść?” I tym sposobem, próbujemy znaną nam logikę przenieść w obszary niedostępne tej logice – w Naturę wyższą. Twierdzę, że stworzenie nigdy nie zrozumie istoty Stwórcy, bo jest od Niego niższe. Logika tu nie pomoże. Podobnie jak odkurzacz (jeśli miałby świadomość) nie zrozumie swojego projektanta, bo jeśliby zrozumiał, to ograniczyłby jego świat tylko do czynności odkurzania. Myślałby, że projektant odkurzaczy jest doskonałym sprzątaczem świata i na tym koniec. Ale nigdy by nie zrozumiał, że projektant to istota, która też śpi, je, ogląda tv itd. Narzędzie logiki świadomego odkurzacza nie pomogłoby w zrozumieniu istoty projektanta.

Gdzieś w zapadłych wiekach Średniowiecza toczy się bitwa między wojskami dwóch królestw. Wśród walczących rycerzy jest filozof, który odrzuca od siebie miecz, siada na ziemi i wszystko staje mu się obojętne. Widzi to król i wzywa go do podjęcia walki, bo w przeciwnym razie zginie za dezercję. Filozof odpowiada: Po co mam walczyć, czyż Bóg nie zna zakończenia bitwy? Jeśli jest wszechpotężny, to zna wynik, a my jesteśmy pionkami w grze i cokolwiek byśmy zrobili, wynik bitwy jest już przesądzony. Jak pogodzić świadomość wiedzy Boga o naszej przyszłości z naszą wolną wolą kreującą tą przyszłość? To jest właśnie jedna z tych logicznych pułapek istot żyjących w czasie próbujących przełożyć logikę czasu na świat bez czasu. Nie mniej możemy zbliżyć się do tej zawiłości poprzez pewną niedoskonałą analogię. Załóżmy, że opisywana bitwa jest częścią książki pisanej przez powieściopisarza, który jest analogią Boga. Autor napisał książkę i zna jej koniec. Bohaterowie żyją swoim życiem nie znając końca. Porównanie z książką zakłada faktycznie, że bohaterowie są pionkami i ich życie jest raz na zawsze określone. Załóżmy jednak, że bohaterowie ci mają jakąś świadomość i wolną wolę. Ich wybory wpływają na autora, który uwzględnia ich wolę i zmienia treść książki. Nadal jednak widzi całe ich życie i zakończenie książki. Każdy ich wybór weryfikuje rzeczywistość ich końca, w której jest jednak zwycięstwo bitwy i wojny. Bóg widzi koniec ludzkości i koniec pojedynczych ludzi. Uwzględnia wybór ludzi, którzy mają wpływ na swój koniec i ograniczony wpływ na koniec ludzkości. Ograniczony, bo wpływający na jakość a nie na sam fakt realizacji zamysłu Boga. Nasz wybór może nawrócić więcej dusz lub spowodować zatracenie tych dusz, ale nie zmieni generalnego finału zbawienia ludzkości jakie nam przygotował Bóg. A co jeśliby wszyscy rycerze rzucili miecz i przegrywając bitwę pokrzyżowali zmysł autora o szczęśliwym końcu książki? Czy możemy pokrzyżować zamysł Boga? Tak by było, gdyby Bóg nie miał wpływu na ludzi. A przecież działa przez proroków i Kościół. Jeśli prawdziwe jest zdanie: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20)” to znaczy, że Bóg nie dopuści do przegrania „wojny” bez względu na to ile ludzi rzuci miecz.

wtorek, 15 maja 2012

Bóg jest dobry

"Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę". (Łk 22,31) Często słyszy się zarzut pod adresem Boga o zło w świecie i zarzut braku ingerencji aby to zło ukrócić. Dlaczego istnieje zło? Choroby niewinnych dzieci, obozy koncentracyjne, cierpienia psychiczne i fizyczne niewinnych, śmierć chrześcijan i nie tylko? I wiele innego rodzaju zła? Gdzie jest Bóg, gdy zabijają niewinnych? Czy Bóg jest rzeczywiście dobry skoro świat, który stworzył trawi zło? Odpowiedź jest prosta: Bóg jest nieskończenie dobry, bo stworzył nas dobrych ale i wolnych. Bóg jest nieskończenie dobry, bo nie zostawił nas samych po wyborze zła, nawet szatana nie unicestwił jako swego stworzenia, chociaż jako duch, szatan w 100% wiedział co wybrał i nie ma już dla niego odwrotu. Istnienie piekła to nie forma kary wymyślona przez Boga, tylko stan duszy odrzucającej na zawsze Boga. Istnienie wiecznego piekła jest dowodem na rzeczywiście wolną wolę człowieka a nie grę w stwarzanie dusz, która zawsze się dobrze kończy. Dobroć Boga przejawia się w pełnej zgodzie na wolność człowieka a więc również na zło i odwrócenie się od swego Stwórcy. Wolą Bożą jest samo dobro, życie, zdrowie, radość, miłość, itd. Dopustem Bożym jest cierpienie, choroba, męczeństwo, ciemności duchowe itd. Czym jest dopust Boży? Jest trudną drogą zamiany zła w dobro z poszanowaniem woli stworzenia. Zło wynika z woli człowieka a dopust Boży próbuje to zło zamienić w dobro. Największym przykładem dopustu Bożego jest męczeńska śmierć Jezusa na krzyżu. Nie była ona wolą Bożą. Bóg Ojciec nie jest sadystą jak antyklerykałowie mówią. Bóg Ojciec jest doskonałą miłością, który razem ze swoim Synem Jezusem uczestniczy w odkupieniu człowieka. Wiemy troszkę o cierpieniu Jezusa (mniej niż więcej). Ale nie wiemy o cierpieniu Boga Ojca widzącego męczeńską śmierć swego Syna Jednorodzonego. Możemy sobie tylko wyobrazić potężne duchowe cierpienie na wzór ojca ziemskiego widzącego swoje dziecko cierpiące. Może się wydawać niesprawiedliwe cierpienie niewinnych. Ale co my możemy wiedzieć o sprawiedliwości Boga? Możemy sobie tylko wyobrazić, że jeśli by Bóg zaczął domagać się sprawiedliwości już tu na ziemi i zaczął ingerować w życie niewinnych i cierpiących ludzi  oraz czyniących zło, to wolność człowieka zostałaby unicestwiona przez poskromienie zła sprawców i dobra cierpiących czy niosących pomoc. Cały potencjał człowieka (zły i dobry) nie zostałby zrealizowany i człowiek byłby kukiełką w ręku Boga. Dobry nie otrzymałby swojej nagrody w niebie za swoje życie, a zły nie miałby okazji się nawrócić i przejść ognia czyśćca i na zawsze zostałby wewnętrznie zbuntowany (ale nie mogący tego buntu wyrazić) przeciw Bogu. Sprawiedliwość Boża zrealizuje się w pełni w przyszłym życiu. Kto wie co Bóg przygotował niewinnie cierpiącym? Nikt nie wie. Tylko ateista może oskarżać Boga o niesprawiedliwość, bo jego ocena działań Boga kończy się w tym życiu. I jeszcze jedno. Zło i dobro w życiu ludzkości nie są jakąś filozoficzną dywagacją, są to moce kształtujące ludzkość jako jedną rodzinę w której uczynki jednych wpływają na drugich jak w naczyniach połączonych. Dobro rozlewa się na wszystkich dobrych i złych. Zło dotyka nie tylko zło czyniących ale i niewinnych. Tak więc obie siły przekraczają granicę ludzkiej logiki sprawiedliwości. I co jest najpiękniejsze. Dla Boga nie jesteśmy pionkiem w grze między dobrem i złem ani kółkiem w maszynerii. Świadczy o tym fakt, że Bóg na skutek naszych modlitw nieraz zmienia swoje plany. Tak więc czyni nas współodpowiedzialnymi za swój plan zbawienia. Szatan domaga się aby nas przesiać. Chce odebrać swoją nagrodę - dusze upadłe, które jeszcze mogą mu się wymknąć. Nie domagajmy się natychmiastowej sprawiedliwości Bożej na grzesznikach, bo o to chodzi Złemu. Cierpliwość Boża jest ratunkiem dla dusz.